Stoberski w pełnej krasie czyli kolejny zbiór krótkich opowiadań. Są to - jak zawsze - charakterystyki znajomych autora, którym ten nadaje śmieszne imiona i nazwiska czy wręcz czasami dziwne zawody, reprezentujący kompletny przekrój społeczeństwa :)
Wyobrażam sobie, jak Stoberski - zgodnie z tym, co o nim czytałam we wspomnieniach internetowych - spędzał dni chodząc od jednego znajomego do drugiego, odwiedzając ich w ich mieszkaniach, słuchając ich rozmów, a potem wracał do swej nory i sporządzał dokładne notatki.
Opublikowało Wydawnictwo Literackie w 1973 roku w nakładzie 5 tysięcy egzemplarzy. Wydrukowąły Krakowskie Zakłady Graficzne nr 3 przy ul. Berka Joselewicza 24. Przy tej ulicy o mało nie kupiliśmy mieszkania. Oglądaliśmy tam lokal w kamienicy, mieścił się na drugim czy trzecim piętrze, a nad nim był strych 70 metrów. Ten strych najbardziej mnie kusił. No ale... zabrakło nam właśnie na ten strych - osobno płatny. I tak wylądowaliśmy w bloku :)
Przeczytałam 21 października 2012.
Pomyślałam, że najlepiej będzie zaprezentować parę próbek stylu Stoberskiego, mam nadzieję, że w miarę będą czytelne:
Znowu trafił mi się egzemplarz z biblioteki Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego (kupiony oczywiście na allegro):
To muszą być geny, które ściągają do mnie książki stamtąd - moja Mum była nauczycielką gdzieś na zapadłej wsi - dopóki nie wyszła za mąż, nie wróciła do rodzinnego miasta i nie została... księgową (tak, mojemu dzieciństwu towarzyszył stuk drewnianych liczydeł w okresach bilansu).
A wczoraj wieczorem zapoznałam się z opisem wyciągniętych i rozłożonych artystycznie wokół trupa flaków w pewnej powieści i jakoś tak dziwnie mi się zrobiło na duszy... odłożyłam książkę i zgasiłam lampkę, choć nie było jeszcze 22.00.
Cóż, kiedy nie dane mi było zasnąć - czy zasugerowałam się czy co - zaczęło mnie kłuć w lewym boku. Rytmicznie, co minutę i 40 sekund - mierzyłam sobie czas, jakby to skurcze porodowe były :)
Wstałam więc do kompa, dowiedzieć się, czy to nie wyrostek (ach, ten Układ krążenia) i czy nie czas szykować kapcie do szpitala - na szczęście internet wypowiedział się za prawą stroną w przypadku wyrostka, więc nieco uspokojona zaległam znowu.
Córcia dotrzymywała mi towarzystwa przez trzy godziny bawiąc rozmową na tematy wszelakie (przy okazji wyszło na jaw, że nie mam dyplomu - bardzo się zdziwiła, choć nigdy nie twierdziłam, że mam; no i dlaczego; wyjaśnienie, że znudziły mnie już te studia, przyjęła z pewnym niedowierzaniem), aż wreszcie kłuć przestało... dziś jestem deczko nieprzytomna i trochę się boję wrócić do książki... a co to za książka jest? oto właśnie zagadka, prąpaństwa, zachęcam do wypowiedzenia się w tej sprawie, wrzucając małą podpowiedź: szósta to część przygód pewnego detektywa.
Dodane w środę:
Okna nie tknięte, całe środowe przedpołudnie i południe spędziłam na łożu boleści (migrena z okazji zmiany pogody), a teraz dogorywam w zakładzie... tymczasem nikt nie zgaduje detektywa :(
To dorzucę kolejną podpowiedź: zza wschodniej miedzy!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt STOBERSKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt STOBERSKI. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 października 2012
środa, 26 września 2012
Jan Stoberski - Będę żył dalej!
Kusił mnie i nęcił ten Stoberski z półki pod sufitem, gdzie został upchnięty całkiem niedawno, albowiem 12 kwietnia 2011 roku, gdy przybył do mnie z allegro wraz z dwoma innymi - wszystkie po 8,99 zł. Nie czekał długo, jak na moje standardy - patrz Effi Briest 28 lat :) To właśnie Effi mnie tak nastroiła dobrze do lektury, że sięgnęłam zaraz po niej po tego starocia.
Starocia, bo książka pochodzi z 1969 roku - ja jestem jeszcze większym starociem, a po mnie sięgają :)
Jan Stoberski (1906-1997) czyli Proust z Krowodrzy.
Dlaczego z Krowodrzy to nie wiem, skoro mieszkał podobno przy Paulińskiej, a więc na Kazimierzu.
A dlaczego Proust?
Wikipedia nie podaje nawet dat publikacji kolejnych jego książek, wiemy tylko, że zaczął pisać (a przynajmniej publikować, bo jak sam wspomina w jednym z opowiadań pisał od dawna, notował wszystko, czego był świadkiem, rozmowy, spotkania, wrażenia o ludziach) w dość zaawansowanym wieku - miał prawie 50 lat. Był urzędnikiem, przepisywaczem akt, w czasie okupacji handlował czym się dało - i jest w tym właśnie zbiorze piękne opowiadanie na ten temat - Handlarz.
Znalazłam zdjęcie:
Tu jest artykuł, który niedawno ukazał się na Onecie, a tu wcześniejszy, gdy ukazała się książka o Stoberskim. Bardzo bym ją chciała przeczytać, ale bez kupowania, a póki co, w żadnej bibliotece nie znalazłam.
Ta postać mnie fascynuje. Abnegat życiowy, samotnik bez rodziny, a jednocześnie człowiek niezwykle towarzyski, którego styl życia był właśnie taki: poszerzać ciągle krąg znajomych i tych znajomych, starych i nowych, odwiedzać, obserwować. Nieraz siedział całymi godzinami nawet się nie odzywając. Ludzie byli dla niego materiałem literackim. I psychologicznym.
Bo opowiadania Stoberskiego traktują właśnie o ludziach: to opisy różnych osobowości, wprzęgniętych w wybryki wyobraźni autora. W teorii Stoberski pisze o sobie samym: wiecznie się ze sobą spiera, to przytacza argumenty, to je obala. W tomie Będę żył dalej! połowę opowiadań poświęcił sprawom erotyki. Alter ego pisarza jest w nich młodym człowiekiem, który zbyt dużo cennego czasu, przeznaczonego na naukę czy sen, poświęca rujnującym zdrowie praktykom samozadowalania się, jeśli już koleżanki nie chcą być na tyle uprzejme, by zadośćuczynić jego zmysłom :) Toteż bohater ciągle obiecuje sobie, że da spokój z niepotrzebnymi myślami, że odda się nauce, że spokojnie poczeka na lepsze czasy (gdy koleżanki będą hojniejsze), potem jednak zmysły zwyciężają nierówną walkę.
Książka z racji bibliotecznego pochodzenia ma niestety wtórną oprawę. Tym bardziej żal, że oryginalnie miała obwolutę zaprojektowaną przez Daniela Mroza. I Stoberski o Mrozie w jednym z opowiadań wspomina.
Rozczuliła mnie ta errata.
Błędy, które zakradły się w czasie druku.
Ja wiem, że używa się takiego zwrotu, ale oczami wyobraźni widziałam już te błędy podłe, jak się zakradają znienacka :)
Książkę wycofano z biblioteki. Z biblioteki Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego. A fe, że niby co, nauczycielom Stoberski niepotrzebny?
Przeczytałam 23 września 2012. Z przyjemnością.
Uruchamiam Projekt STOBERSKI :) Dwie przeczytałam wcześniej, dwie są jeszcze w domu, a reszty poszukam, może nie ze wszystkich bibliotek je wycofano.
Stopka mówi, że książkę wydrukowały Krakowskie Zakłady Graficzne nr 4, ul. Sarego 7.
Udałam się tam z pielgrzymką dziś w południe. Ani śladu po jakiejkolwiek typografii (a myślałam, że może tradycję kontynuuje jakaś mała poligrafia). Jest tam za to scena teatru Bagatela, może właśnie w dawnej hali drukarni? Oto małe zadanie dla mnie na wieczór - poszukać czegoś na ten temat :) Teraz bym z rozkoszą szukała, ale siedzę w robocie.
A mówiłam, że filmów nie kupuję, bo same do mnie przychodzą?
Proszbardzo.
Przyszły z Irlandii. Same fajne rzeczy :)
No i tak. To już naprawdę ostatni zakup na allegro (że niby w tym roku). Dokładniej prezent. Prezent dla mojej córki, bo jest maniaczką Nowego Jorku i prezent dla mnie, bo jestem maniaczką Wenecji :)
Ciesząc się, gdy książki nadeszły, wyciągnęłam trochę swoich zbiorów-wenecjanów. Zaczęło się wszystko od jakiegoś przewodnika wydanego jeszcze za PRL'u chyba, ale gdzieś mi go wcięło, musi co stoi w drugim rzędzie.
Wszystkiego mieć nie można, więc nie jest to zbiór jakoś szczególnie bogaty, no ale zaczyn drożdżowy jest!
Ale ucieszyłam się przedwcześnie. Podczytuję sobie wieczorem tę najnowszą Wenecję, dochodzę do strony 80, a na następnej coś od rzeczy piszą. Sprawdzam numer - buuuuuu - 245 - brak mi w rezultacie 30 stron, a 30 innych zostało powtórzone.
I co ja teraz mam zrobić?
Najpierw pomyślałam, że polecę w te pędy do sklepiku Wybiórczej, co go mają na Brackiej. Ale sprawdziłam datę wydania - 2009 rok. No przecież mi się roześmieją w twarz. Z drugiej strony, co mnie to obchodzi, mam wybrakowany wyrób, powinni mi wymienić choćby i po 5 latach!
Update:
Śledztwo wieczorne przeprowadzone, w kamienicy przy Sarego 7 mieściło się Kasyno Obywatelskie Gminy Izraelickiej i z czasem dobudowano od podwórza salę redutową, gdzie odbywały się występy kabaretowe. Ponieważ cieszyły się one dużym powodzeniem, dobudowano jeszcze jedno pomieszczenie na widownię. I ten właśnie lokal oddano w latach międzywojennych na drukarnię. Potem był w gestii Muzeum Etnograficznego, a obecnie mieści się tam scena teatru Bagatela.
Ha! Jak się chce, to się znajdzie :)
Starocia, bo książka pochodzi z 1969 roku - ja jestem jeszcze większym starociem, a po mnie sięgają :)
Jan Stoberski (1906-1997) czyli Proust z Krowodrzy.
Dlaczego z Krowodrzy to nie wiem, skoro mieszkał podobno przy Paulińskiej, a więc na Kazimierzu.
A dlaczego Proust?
Wikipedia nie podaje nawet dat publikacji kolejnych jego książek, wiemy tylko, że zaczął pisać (a przynajmniej publikować, bo jak sam wspomina w jednym z opowiadań pisał od dawna, notował wszystko, czego był świadkiem, rozmowy, spotkania, wrażenia o ludziach) w dość zaawansowanym wieku - miał prawie 50 lat. Był urzędnikiem, przepisywaczem akt, w czasie okupacji handlował czym się dało - i jest w tym właśnie zbiorze piękne opowiadanie na ten temat - Handlarz.
Znalazłam zdjęcie:
Tu jest artykuł, który niedawno ukazał się na Onecie, a tu wcześniejszy, gdy ukazała się książka o Stoberskim. Bardzo bym ją chciała przeczytać, ale bez kupowania, a póki co, w żadnej bibliotece nie znalazłam.
Ta postać mnie fascynuje. Abnegat życiowy, samotnik bez rodziny, a jednocześnie człowiek niezwykle towarzyski, którego styl życia był właśnie taki: poszerzać ciągle krąg znajomych i tych znajomych, starych i nowych, odwiedzać, obserwować. Nieraz siedział całymi godzinami nawet się nie odzywając. Ludzie byli dla niego materiałem literackim. I psychologicznym.
Bo opowiadania Stoberskiego traktują właśnie o ludziach: to opisy różnych osobowości, wprzęgniętych w wybryki wyobraźni autora. W teorii Stoberski pisze o sobie samym: wiecznie się ze sobą spiera, to przytacza argumenty, to je obala. W tomie Będę żył dalej! połowę opowiadań poświęcił sprawom erotyki. Alter ego pisarza jest w nich młodym człowiekiem, który zbyt dużo cennego czasu, przeznaczonego na naukę czy sen, poświęca rujnującym zdrowie praktykom samozadowalania się, jeśli już koleżanki nie chcą być na tyle uprzejme, by zadośćuczynić jego zmysłom :) Toteż bohater ciągle obiecuje sobie, że da spokój z niepotrzebnymi myślami, że odda się nauce, że spokojnie poczeka na lepsze czasy (gdy koleżanki będą hojniejsze), potem jednak zmysły zwyciężają nierówną walkę.
Książka z racji bibliotecznego pochodzenia ma niestety wtórną oprawę. Tym bardziej żal, że oryginalnie miała obwolutę zaprojektowaną przez Daniela Mroza. I Stoberski o Mrozie w jednym z opowiadań wspomina.
Rozczuliła mnie ta errata.
Błędy, które zakradły się w czasie druku.
Ja wiem, że używa się takiego zwrotu, ale oczami wyobraźni widziałam już te błędy podłe, jak się zakradają znienacka :)
Książkę wycofano z biblioteki. Z biblioteki Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego. A fe, że niby co, nauczycielom Stoberski niepotrzebny?
Przeczytałam 23 września 2012. Z przyjemnością.
Uruchamiam Projekt STOBERSKI :) Dwie przeczytałam wcześniej, dwie są jeszcze w domu, a reszty poszukam, może nie ze wszystkich bibliotek je wycofano.
Stopka mówi, że książkę wydrukowały Krakowskie Zakłady Graficzne nr 4, ul. Sarego 7.
Udałam się tam z pielgrzymką dziś w południe. Ani śladu po jakiejkolwiek typografii (a myślałam, że może tradycję kontynuuje jakaś mała poligrafia). Jest tam za to scena teatru Bagatela, może właśnie w dawnej hali drukarni? Oto małe zadanie dla mnie na wieczór - poszukać czegoś na ten temat :) Teraz bym z rozkoszą szukała, ale siedzę w robocie.
A mówiłam, że filmów nie kupuję, bo same do mnie przychodzą?
Proszbardzo.
Przyszły z Irlandii. Same fajne rzeczy :)
No i tak. To już naprawdę ostatni zakup na allegro (że niby w tym roku). Dokładniej prezent. Prezent dla mojej córki, bo jest maniaczką Nowego Jorku i prezent dla mnie, bo jestem maniaczką Wenecji :)
Ciesząc się, gdy książki nadeszły, wyciągnęłam trochę swoich zbiorów-wenecjanów. Zaczęło się wszystko od jakiegoś przewodnika wydanego jeszcze za PRL'u chyba, ale gdzieś mi go wcięło, musi co stoi w drugim rzędzie.
Wszystkiego mieć nie można, więc nie jest to zbiór jakoś szczególnie bogaty, no ale zaczyn drożdżowy jest!
Ale ucieszyłam się przedwcześnie. Podczytuję sobie wieczorem tę najnowszą Wenecję, dochodzę do strony 80, a na następnej coś od rzeczy piszą. Sprawdzam numer - buuuuuu - 245 - brak mi w rezultacie 30 stron, a 30 innych zostało powtórzone.
I co ja teraz mam zrobić?
Najpierw pomyślałam, że polecę w te pędy do sklepiku Wybiórczej, co go mają na Brackiej. Ale sprawdziłam datę wydania - 2009 rok. No przecież mi się roześmieją w twarz. Z drugiej strony, co mnie to obchodzi, mam wybrakowany wyrób, powinni mi wymienić choćby i po 5 latach!
Update:
Śledztwo wieczorne przeprowadzone, w kamienicy przy Sarego 7 mieściło się Kasyno Obywatelskie Gminy Izraelickiej i z czasem dobudowano od podwórza salę redutową, gdzie odbywały się występy kabaretowe. Ponieważ cieszyły się one dużym powodzeniem, dobudowano jeszcze jedno pomieszczenie na widownię. I ten właśnie lokal oddano w latach międzywojennych na drukarnię. Potem był w gestii Muzeum Etnograficznego, a obecnie mieści się tam scena teatru Bagatela.
Ha! Jak się chce, to się znajdzie :)
Etykiety:
Literatura współczesna polska,
Projekt STOBERSKI
piątek, 8 kwietnia 2011
Jan Stoberski - Wybryki serca

Ten tom opowiadań miał więcej szczęścia u czytelników, bo w środku znalazłam starą kartę książki, z której wynika, że był trzy razy wypożyczony... od włączenia go do biblioteki w 1983 roku...
Na okładce znów rysunek Daniela Mroza.
Mróz zmarł w 1993 roku. Byłoby miło, gdyby z okazji 20-lecia śmierci ktoś zrobił poświęconą mu wystawę. To już za dwa lata.
Serię, w której Stoberski został wydany, skądsiś znam, choć nie wydaje mi się, bym coś z niej w domu miała. Tak kojarzę, że to była współczesna polska proza. Ma kolorowe grzbiety - w przypadku Wybryków serca seledynowy.
Przeczytałam 7 kwietnia 2011.
Trzy tomy z allegro dopiero dzisiaj zostały wysłane, a miałam nadzieję, że dotrą szybko i przez weekend je przeczytam :( Chyba się trzeba zabrać za grubaśnego Pamuka z biblioteki na Studenckiej, bo w tygodniu nie wyobrażam go sobie czytać w tramwaju.
Etykiety:
Literatura współczesna polska,
Projekt STOBERSKI
czwartek, 7 kwietnia 2011
Jan Stoberski - Pogromca smutku

Najnowsze odkrycie. Tak gdzieś wędrując po internecie przeczytałam o wspomnieniach o Stoberskim wydanych przez Ha!art. Stoberski, pisarz z okresu PRL-u, nazywany tam jest Proustem Krowodrzy (choć mieszkał przy Paulińskiej) - od razu nabrałam ochoty na te wspomnienia i miałam lecieć po pracy do Bunkra, gdy zorientowałam się w cenie/rozmiarach książki - 32 zł za 100 stron... gruba przesada... a boję się, że do bibliotek to nie trafi...
Poleciałam więc na Rajską po samego Stoberskiego i znalazłam w Młodzieżowej dwa zbiory opowiadań.
Ten został wydany w 1988 roku, pięknie ozdobiony rysunkiem Daniela Mroza i... nigdy nie czytany - rozcinałam kartki.
Przeczytałam 6 kwietnia 2011.
W tej samej serii Wydawnictwa Literackiego (nie wiem, jaką nosiła nazwę) mam Przygodę w Warrszawie Kisielewskiego.
Teraz kończę czytać drugi zbiór opowiadań, a na allegro znalazłam trzy kolejne.
Etykiety:
Literatura współczesna polska,
Projekt STOBERSKI
Subskrybuj:
Posty (Atom)














