Powiem Wam, że jeszcze tak debilnej publikacji chyba nie widziałam! To są zdjęcia i tylko zdjęcia, opatrzone jedynie krótkimi podpisami (które nie zawsze mają związek z fotografią, najczęściej to cytaty z kogoś mniej lub bardziej znanego) - bez ładu i składu, bez jakiejkolwiek myśli przewodniej czy choćby chronologicznie.
Obejrzałam, zapragnęłam MIMO WSZYSTKO obejrzeć któryś z Denirowych nigdy nie widzianych filmów - zadanie wykonane, na znanej Wam już stronce znalazłam Depresję gangstera, córka mówiła daj se siana, nie posłuchałam, no trudno, moja strata prawie dwóch godzin - i na tym zakończmy tę sprawę. Jak nie będzie zbyt gorąco, to pojadę i odłożę w budce dla drugiego naiwnego.
Wyd. ni to Buchmann ni to Grupa Wydawnicza Foksal ni to Firma Wydawnicza SEZAMM, 2013, 206 stron
"Przeczytałam" 22 lipca 2024 roku
A potem pojechałam do jednej biblioteki, gdzie są darmowe półki i po raz pierwszy wróciłam stamtąd z niczym. No, prawie z niczym, przywiozłam sobie jedynie broszurkę, o której będzie next.
Obok sfociłam mównicę 😂 Macie jakieś pomysły?
Z przebieżkami ostatnio krucho. Znaczy - cały czas robię, nie ma mowy o rezygnacji, ale ledwo odkryłam sposób na chodzenie gdzieś dalej (czyli jechać tramwajem i dopiero wracać per pedes), to musiałam wrócić na osiedle. Coby być w zasięgu toalety, bo zachciewa mi się nagle.
Mam nadzieję, że to tylko efekt uboczny leków. Trochę się ich aktualnie nazbierało oprócz nieszczęsnego żelaza (które teraz biorę rano na czczo, bo zgodnie z radą Lecha dopytałam w aptece): prawa ręka mnie boli, nie tak cały czas, tylko gdy nią coś podnoszę; jest to taki ból, jak gdy wracam z Pragi i przez dwa-trzy dni ledwo jestem w stanie podnieść tę rękę pod prysznicem, żeby umyć głowę - takie przeforsowanie walizką z 20 książkami 😂 Czym jednak teraz przeforsowałam? Nie wiem. Czyżby ciągnięciem wózka z zakupami z promocji? 😂😂😂
Co gorsza, nie znika. Dostałam więc Nimesil przeciwzapalnie, skierowanie na rentgen (bark nie złamany - tyle to ja też wiedziałam), skierowanie na rehabilitację i do ortopedy, zlecenie na krew... No ludzie, owszem, jestem emerytką, ale nie zamierzam wysiadywać po przychodniach. Odczepcie się ode mnie! Skierowania wykorzystam jedynie w przypadku, gdy Nimesil nie pomoże.
Więc - wracając do przebieżek - truchtam tylko po osiedlu, robiąc przy okazji przegląd śmietników 😂😂😂
/znalazłam drewniany wieszak z kołeczkami, który myślę przytwierdzić do drzwi wejściowych/
A' propos śmietników. Był tu taki mężczyzna na osiedlu, który je przepatrywał, ale nie lump jakiś, ponoć były koszykarz podupadły materialnie. Chyba wypatrywał rzeczy, które mógłby jeszcze przehandlować. Samotny. Siostra mu płaciła mieszkanie. Radio Erewań (czyli Marysia z kiosku) doniosło, że zmarło mu się właśnie, nie wiadomo, ile leżał w mieszkaniu, ale zaczęło śmierdzieć, więc się tym zainteresowano. Raptem 60 lat, kawał postawnego chłopa. Tak znikają osiedlowe indywidua, co to je wszyscy znają tylko z widzenia.
Moja córka od ładnych paru miesięcy zadaje pytanie, gdzie jest tak zwana Bardotka - przystojna blondyna, za którą się zawsze wszystkie chłopy oglądały, gdy chodziła z psami. Psów już od dawna nie miała, z nikim nie rozmawiała, a córka sobie wzięła na ambit, że ją oswoi 🤣 Najpierw jej mówiła dzień dobry, ta zdziwiona w końcu zaczęła odpowiadać, a kiedyś na propozycję, że jej dziewczyna pomoże nieść zakupy, zdumiała się, że nie trzeba, ale po chwili wręczyła jej jedną siatkę 😉 No i zniknęła, aczkolwiek córka nie przypisuje sobie za to odpowiedzialności (że niby uciekła z osiedla, bo nie chce żadnego spoufalania się). Radio Erewań mówi, że okno ciągle zamknięte (my nie wiemy nawet, które; wiemy tylko, który blok) i że nikt nic nie wie.
Ot, sprawa dla Archiwum X może.





















































