Jeśli nie, to ja teraz ostrzegam.
Niewiarygodne, jaka to nuda. Flaki z olejem się cisną naprzód (aczkolwiek nigdy nie próbowałam, nawet i bez oleju). Nic tam nie było ciekawego, a sam Pokora okazał się prywatnie (na ile oczywiście tej prywatności rąbka uchylił) właśnie nudnym człowiekiem.
Tak że tak - lepiej filmy z nim oglądać, niż wywiady czytać.
A pan wywiadujący mógłby też czasem wstać z kolan.
Początek:
Koniec:
Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2015, 357 stron
Z biblioteki
Przeczytałam 9 lipca 2023 roku
NAJNOWSZE NABYTKI
Najpierw przywlokłam (z półki oczywiście) pięć wielgaśnych i ciężkich jak cholera ksiąg kucharskich. Nie muszę chyba dodawać, że jeszcze nie znalazłam czasu, żeby do nich zajrzeć 😂 Za to znalazłam dla nich miejsce! Stały tam zeszyty A4, w których od lat zapisuję wszystkie wydatki 😉 Zostały traslokowane na inną półkę i voilà. Przy czym Dania z ryb ofiaruję bratu, bo on amator tych świństw (i dzisiaj przyjeżdża).
Na miejsce po rybach wskoczy kolejny nabytek z półki 🤣
Może mnie zdopinguje, żeby serial obejrzeć w całości, co planuję od lat... Na razie - chwalę się - mam za sobą 7 odcinków Hansa Klossa.
A to wczorajsze łupy, ciągle z półki. Okazało się, że nie mamy tej Siesickiej. Dialogi wzięłam - zasadniczo - dla zapoznania się z aktualnościami (sprzed siedmiu lat) i ponownego wyniesienia.
W ogóle to zaczynam nabywać pewności, że jak nie zrezygnuję z pracy, to guzik tam przeczytam to wszystko. Czy ktoś mógłby podjąć za mnie tę decyzję?
Teraz tak. Byłam znów w Ikei po te półeczki do szafek kuchennych i wpadła mi w oko lampa a' la kreślarska. Wyszło na to, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla Ojczastego, bo można nią manewrować we wszystkie strony, więc kupiłam, a płacąc zapytałam w kasie o możliwości zwrotu tej poprzedniej. Pani mi doradziła, żebym z nią przyjechała rano, jak na zwrotach są jeszcze pełni życzliwości dla ludzi (ale oni tam chyba zawsze są) 😁 Tak zrobiłam następnego dnia i cóż. Przyjęli, ale że minęły dwa tygodnie od zakupu, a lampa była rozpakowana (żeby nie powiedzieć używana), nie mogli mi oddać gotówki, tylko na talon refundacyjny czy coś w tym guście. Znaczy - za te pieniądze mogę sobie - bezterminowo - kupić coś innego. Trochę szkoda, ale dobre i to. Nawet żarówki od tej lampy przyjęli z powrotem 😍
Jak widać poniżej, kupiłam od razu (znaczy bezgotówkowo) między innymi nowy lampion do sypialni, bo mój stary muchy obsrali, niczym Najjaśniejszego Pana. A że nie chce mi się zabrać za montaż i demontaż, lampion powiesiłam chwilowo na drzwiach szafy 😂 Zaś obok łup spod śmietnika na osiedlu czyli tablica korkowa. Mam plan, żeby ją powiesić docelowo właśnie na tych drzwiach. Mam też telefon do pana Krzyśka ze spółdzielni, który znajomej wykonywał różne drobne prace domowe - może się wreszcie zbiorę, zadzwonię do niego i umówię na to i owo.
A tu z kolei ślad katastrofy kuchennej. Ucho się urwało temu misiu, jedno, a drugie, gdy garnek rąbnął o dno zlewu - bo właśnie odcedzałam makaron. Mogę dziękować Nieistniejącemu, że to się stało nad zlewem, a nie wrzątek na moje nogi!!!
Nawiasem mówiąc, zapałałam chęcią ponownego obejrzenia Historii kuchennych i wtedy się okazało, że moja ex-koleżanka z pracy pożyczyła i nie oddała. Będę musiała prosić córkę o załatwienie... a to ciężka sprawa, bo ona mnie molestuje, żebyśmy obejrzały jeden stary film francuski, a mnie się nie chce...
I chyba tyle na dziś, bo trzeba się brać za obiad...






















































