Jak to zobaczyłam - oczy mi się zaświeciły. W szkolnych czasach byłam szczęśliwą posiadaczką Klubu Kosmohikanów i co prawda nic z tego nie pamiętam, ale potem nazbierałam małą kolekcyjkę Lachowską i coś mi się wydaje, że zrobię może jakiś projekcik?
Natomiast jeśli chodzi o Zieloną Bandę to oj. Ponieważ miałam w pamięci ostatnio przeczytanych Lipniaków, skojarzenie nasunęło się samo. To jest powtórka z Lipniaków, tylko uwspółcześniona, bo Lach dorzuciła a to Niewidzialną Rękę, a to Timura i jego drużynę, natomiast odjęła nieco patetycznego patriotyzmu. Historia jest taka: Olek wybierał się z kolegą na wakacje na Mazury, a tymczasem mama miała operację, potrzebne były pieniądze, więc chłopiec zostaje wysłany na wieś do rodziny. Jedzie nastawiony bardzo negatywnie (jakie tam będą nudy), ale poznaje miejscową Zieloną Bandę i jej szefową Dankę. Bandzie zagrażają chłopcy z sąsiedniej wsi (oczywiście łobuzy), więc trzeba zbudować twierdzę/barykadę. Olek zostaje naczelnym inżynierem 😁
Ogólnie nudy na pudy, powiedziałabym. Teraz jestem ciekawa, jakie będą te późniejsze książki.
Muszę dopisać do listy lektur wakacyjnych, nie zapomnieć!
Początek:
Koniec:
Wyd. Czytelnik, Warszawa 1961, 110 stron
Z własnej półki (chwilowo zatrzymuję jako ciekawostkę)
Przeczytałam 10 września 2025 roku
Najnowsze nabytki
Przez prawie cały tydzień był spokój z nowymi/starymi książkami, nic interesującego się nie pojawiało, ach, mówiłam sobie, byle tak dalej 😂 aż tu w piątek po południu córka mi dała wychodne i najpierw w knihobudce na Orlenie znalazłam Perry Masona w oryginale - oczywiście jest mi do niego bardzo daleko, ale może kiedyś jednak ten mój angielski się wespnie na wyższy poziom? - potem do naszej osiedlowej ktoś podrzucił jakąś ramotkę pod tytułem Intymny pejzaż prowincjonalny, tom wzięła (że do przeczytania tylko), a jeszcze wieczorem spotkałam pod tąże osiedlową budką dziewczynę-imienniczkę. Gadu gadu, a one z siostrą będą opróżniać mieszkanie po mamie i od słowa do słowa zaprosiła mnie na książkowe łowy. Wyszłam z 17 sztukami. Brillat-Savarin jest na podmiankę, bo mój egzemplarz zafajdany jakiś 😂 Ten Paddington to nie wiem, co za jeden, tłumaczenie Rusinka czyli jakieś nowe tomiki?
Mieszkanie jest trochę większe od mojego i ma zupełnie inny rozkład (nigdy nie byłam w tym bloku) i oczywiście po powrocie do domu myślałam jedynie o tym, jak bym je dla siebie urządziła i że szkoda, że nie było na sprzedaż wtedy w 2023 roku przed przyjazdem Ojczastego, gdy brat oferował się kupić nam większe, bo może bym na to poszła - choć generalnie nie miałam ochoty się wyprowadzać, skoro właśnie zrobiłam nową kuchnię 😉 W każdym razie już rozrządziłam, jak się połączy kuchnię z pokojem obok i że mój pokój będzie ten największy i ile ścian jest na regały i że przedpokój fantastyczny z wielką szafą, no po prostu JUŻ TAM PRAWIE ZAMIESZKAŁAM. I loggia jest!
Nie wiem, czy nie wproszę się jeszcze raz przed wyjazdem dziewczyny, żeby dokładniej obadać to połączenie kuchni z pokojem 🤣
A poza tym - nostalgia. Bo mieszkanie takie z PRL-u, wiecie, ale takie inteligenckie. Rzeczywiście bardzo dużo książek, w każdym pokoju (i w tym fantastycznym przedpokoju też) półki i regały i ten księgozbiór taki charakterystyczny dla dawnych czasów, tylko zerkałam na te same książki i wydania, które były u nas, a których część zabrałam do siebie niegdyś, na przykład Dickens.
Na półeczce pod sufitem w przedpokoju był zbiór Steinbecków, Greene'ów, Salingerów, Saroyanów - musiałam się mocno hamować... Na pierwszy rzut przeczytałam Stawkę o żonę, ale najpierw będzie jeszcze Parandowski.
A w niedzielę odebrałam ze Śmieciarki pakiet kulinarny (plus siatkę z notesami do kompletu 😁). Na razie zajrzałam jedynie do Ryżu (coś tam się zrobi), no i cieszę się z Najlepszych dań z kasz i ryżu, bom na kasze napalona, a jedyne, co mi przychodzi do głowy, to kasza do mięsa z sosem - może będzie tam coś innego 😉 Dokładnego przejrzenia wymaga jeszcze ta Domowa kuchnia, bo coś mi świta, że to jest wydanie pod innym tytułem czegoś, co mam, a co nazywało się Warzywa w kuchni. Jeśli to to samo (autorzy Dębscy), to będzie na podmiankę. Jeśli chodzi o Torty i ciasta z kremem to chyba nie bardzo 🤣 ale córka się zainteresowała w pierwszej kolejności - jej ulubione ciastko to, wyobraźcie sobie, wuzetka. Phi!





