Znalezione w knihobudce oczywiście i zabrane, no bo reportaże. Nazwisko autorki nic mi nie mówiło, a teraz czytam na Wikipedii, że koncentrowała się na reportażu kryminalnym i sądowym. Zbiór przedrukowanych z prasy lat 70-tych (chyba, bo brak na ten temat informacji) reportaży Wiesz pan, skąd ja jestem? ma za bohaterów - mieszkańców Warszawy. Tych z dziada pradziada i tych, co niedawno przywędrowali, głównie ze wsi, za pracą, za mieszkaniem. To chłoporobotnicy, to studenci, czepiający się pazurami stolicy, to praski półświatek (jeśli można go tak określić, raczej kompletny lumpenproletariat), to mieszkańcy nowych osiedli (Stegny), ale i tych ruder na Ząbkowskiej czy hoteli robotniczych. To żebracy wzbudzający litość przechodniów na ulicach miasta, ale nie chcących pomocy. To dziewczyny szukające łatwego chleba (który taki łatwy nie jest).
Ciekawe. Myślę, że lektura obowiązkowa dla warszawiaków. Taki powrót do czasów minionych. Ktoś się może rozpozna w jednym z bohaterów, ktoś inny rozpozna klimaty ze starych filmów. Szkoda tylko, że zbyt wiele daniny dla władzy, no nie obeszło się bez tego...
Jest na YT do odsłuchania, ale 30 minut, więc pewnie kilka wybranych reportaży.
Początek:
Koniec:
Wyd. Iskry, Warszawa 1978, 289 stron
Z własnej półki
Przeczytałam 5 kwietnia 2026 roku
Córka zobaczyła w knihobudce kilka pudełeczek z jakąś takąś łamigłówką i przyniosła jedno. Póki co - nie dajemy rady, a karteczka z instrukcją nie pomaga (nic z tych obrazeczków nie rozumiem). Nic to, na pewno kiedyś się uda 😂
Ja natomiast na stoliku z gratisami w bibliotece ujrzałam stos kartek - fotografii literatów z PRL-u. Nie wiem, kto to i po co wydawał... znaczy wiem, kto, bo na odwrocie podpisane (Agencja Autorska, Centrala Księgarstwa Dom Książki, Poznań), ale żeby ktoś to kupował? Bo i ceny są, po złotówce. Rok chyba 1966. No nic, w każdym razie przejrzałam i wybrałam takie bardziej mi znane nazwiska - niekoniecznie twarze. Ciekawam, kogo rozpoznacie, bo ja to chyba tylko Broniewskiego 😁 A jeśli spytacie, po co wzięłam, to odpowiem, a jakże - żeby powkładać do ich dzieł w charakterze zakładek. Z tym, że niekoniecznie mam te dzieła 🤣
Dalej uzupełniam katalog, już prawie na finiszu, zostało kilka półek. Kuchenne to są zbiory i przed chwilą padło na Obiady na każdy dzień roku Dębskich, już chyba kiedyś o tej pozycji wspominałam, bo mnie fascynuje od dnia zakupu czyli 37 lat za trzy dni będzie 😉 Tam naprawdę jest podane menu na każdy dzień, dopasowane do pory roku i ... i do kieszeni bogaczy zatrudniających służbę. Bo nie wiem, czy jedna kucharka by wystarczyła. Bardzo lubię zajrzeć tam od czasu do czasu, sprawdzić, co dziś będzie na obiad.
Więc menu na dziś, 8 kwietnia jest następujące.
Na dziś to już trochę późno, więc na wszelki wypadek podaję też menu na jutro, żebyście mogli się przygotować i po wołowinę lecieć.
PS. Do surówki z marchwi autorzy polecają 50 dag majonezu. Chyba miało być 5 dag... i jak tu gotować z książek 😂










