Poirot ma problemik - co robić na emeryturze? Jeść można tylko trzy razy dziennie, bo detektyw nie uznaje podwieczorków, nie psuje sobie również apetytu przed lunchem jakimś drugim śniadaniem. I co począć z resztą dnia?
Finansista na emeryturze bierze się do golfa, drobny kupiec sadzi w ogródku cebulki, a ja jem.
Charakterystyczne, że nawet się nie zająknie na temat czynności kobiet na emeryturze 😁 Te wszak emerytury nie mają. Ich życiowa działalność jest taka sama niezależnie od wieku - zapier... niczać przy rondlach i miotle. Wolny czas mogą sobie zapełnić ploteczkami w gronie przyjaciółek.
Ale wróćmy do Poirota. Tak się głowiąc, co robić przed kolacją, z wdzięcznością przyjmuje propozycję dawnego znajomego, policjanta zresztą, aby poszperać nieco w historii biednej sprzątaczki, którą ktoś zaciukał nieznanym narzędziem i zabrał 30 funtów ukrytych pod podłogą (o tej skrytce wszyscy we wsi wiedzieli). Zbrodnia zostaje błyskawicznie przypisana lokatorowi pani McGinty, który dostaje czapę. Ale tenże policjant, który prowadził całe śledztwo, nie jest przekonany o jego winie. Herkules Poirot rusza do Broadhinny na przeszpiegi, sprawa jest pilna, bo do egzekucji zostało niewiele czasu 😎 Żołądek detektywa będzie wystawiony na ciężką próbę, bo wynajął pokój z utrzymaniem u kobiety, która nie ma zielonego pojęcia o prowadzeniu domu (wrócili z mężem z Indii, gdzie zawsze była chmara służących; częsty motyw u Christie, ci, co powrócili z Indii, aż sprawdziłam, kiedy to się stało - 1947).
A co do wydania - pełno literówek, masakra.
Początek:
Wyd. ??? nic nie wiem, albowiem tomik pochodzi znów z bibliotecznych "wykopów", ergo ma wyrwaną kartkę tytułową; więc tylko podam, że 246 stron i że mam tak wydane "Spotkanie w Bagdadzie", więc wiem, że chodzi o wydawnictwo Hachette (co zresztą jest podane na okładce)
Swoją drogą ciekawa jestem, ile różnych serii wyszło u nas z jej kryminałami. Jedna znajoma kiedyś wspominała, że zbiera Agatę Christie, ale nie przyszło mi do głowy dopytać, czy po prostu wszystkie tytuły czy w ogóle wszystkie wydania... to by chyba domu nie starczyło 🤣
Tytuł oryginalny: Mrs McGinty's dead, jak podaje Wikipedia
Przełożył: ???
Z własnej półki
Przeczytałam 17 lipca 2026 roku
Zaległości filmowe... czy ja zawsze będę miała jakieś zaległości?
/zawsze, wiem/
Ostatnio niewiele oglądam na lookmovie, bo jak mi cudownym sposobem wróciło wi-fi do telewizora, to skupiam się na czeskiej telewizji, a nawet zaczęłam tam patrzeć na norweski serial o odkryciu ropy w Stavanger, tyle że tak tnie się i tnie, że w rozpaczy zajrzałam na LM, czy tam go nie ma, ale nie, nie ma, więc muszę kontynuować w ślimaczym tempie.
Zaglądam na LM praktycznie codziennie, na nowo wstawione filmy i taka ciekawostka: w ostatnich dniach pełno filmów na B. Jedyne wytłumaczenie, jakie wymyśliłam, to że ktoś umieszcza swoją kolekcję w alfabetycznej kolejności 🤣 tylko nie zwróciłam wcześniej uwagi, czy był też wysyp na A 😂
Przygotowania na Pragę też się ślimaczą, ciągle czegoś szukam, pamiętam przecież, że o tym sobie robiłam notatkę - i gdzie ona jest? Tak mnie ta starcza powolność i jakaś bezmyślność wkurza, że ani się na Pragę nie cieszę. Ale wiem, że niech no tylko wysiądę z pociągu 🤣 Mam na razie gotową listę seriali, z której w sklepie CD BAZAR wybiorę jeden lub dwa, co tam będą mieli. Książek w koszyku w Ulubionym Antykwariacie mam 45 😂 ale wiadomo, że w momencie zamówienia to się zredukuje, część mi już zresztą podkupili... byłoby fajnie, gdyby do 5 sztuk... Już przysłali maila, że jest ta promocja tyle zniżki, jaki dzień miesiąca i planuję wysłać zamówienie 30-tego, dzień przed wyjazdem.
A jutro ma przyjechać Grażynka - ta pani, co przychodziła do Ojczastego, gdy już był leżący - więc znów intensywne dni 😎
A tu taka sprawa:
I nie mówcie przecież był pan Krzysztof do strapontenu, to mogłaś... nie mogłam, jedna rzecz na raz 😂 ani w tym zaaferowaniu nie pamiętałam o klamce!








