Taką oto pozycję znalazłam w budce, okrężną drogą idąc do Lidla. Alem się ucieszyła! Raz, że w serii z kogutem (którą mam zamiar tak jakby kolekcjonować), dwa że fińska, trzy, że w ogóle nie znam. Włożyłam na dno wózka na zakupy.
Jak idę do sklepu z wózkiem, wkładam zakupy po kolei do środka, a potem przy kasie wyciągam do skasowania (i znów wkładam). Więc wyciągam, a tu wszystko cholera jasna upaćkane i lepiące się - najwyraźniej butelka z sokiem malinowym była niedokręcona czy co. A na samym dnie - tak, Priska na malinowo 😢 Suszyłam ją potem w domu, więc dała się przeczytać, ale część stron od góry pozostała różowiutka.
Tak że, prąpaństwa, z książką od razu do domu, a nie po sklepach łazić! Z tym, że ja te poranne zakupy robię z duszą na ramieniu, czy Ojczasty na pewno jeszcze śpi i nic nie wydziwia, więc honem honem czyli biegusiem...
A książka naprawdę bardzo fajna. Poznajemy nie tylko Priskę, ale i grono jej szkolnych koleżanek i kolegów* - każdy ma jakiś problem, chociaż może sprawiać wrażenie osoby, której nic nie brakuje.
* Psiapsióła z Daleka niedawno miała spotkanie klasy ze szkoły podstawowej, same dziewczyny, bo chłopcy uczyli się osobno - a jest w moim wieku. W różnych krajach różnie ta koedukacja wyglądała. Priska wyszła w Finlandii z 1959 roku.
Priska z Mollą wymyśliły sobie taką zabawę, że spacerowały po mieście, oglądały wystawy i mogły sobie na każdej wybrać trzy rzeczy. Też miałam taką zabawę, ale jako całkiem dorosła: jadąc tramwajem do pracy czy z pracy, jeśli nie czytałam, patrzyłam na kobiety na ulicy i mogłam wybrać dla siebie ubranie z co piątej albo z co dziesiątej 😂 No co, zabijanie czasu dobre jak każde inne!
Priska czyta po kryjomu, zasłaniając książkę podręcznikiem do geometrii, Dzieje guwernantki Jane Eyre. Czy w Polsce w 1971 roku, kiedy Priska wyszła, nie było jeszcze tłumaczenia tej powieści? Bo znany mi od zawsze tytuł brzmi Dziwne losy Jane Eyre. To chyba niemożliwe?
Początek:
Koniec:
Wyd. Iskry, Warszawa 1971, 174 strony
Tytuł oryginalny: Priska
Przełożyła: Cecylia Lewandowska
Z własnej półki (z knihobudki 29 kwietnia 2025 roku)
Przeczytałam 3 maja 2025 roku
Tak aktualnie wygląda moja półka z serią z kogutem. Większość wymęczona przez życie, wszystkie z drugiej ręki. Oczywiście szykuję się na następne - przynoście, ludzie, do biblioteczek plenerowych, a ja, zamiast je przeczytać i odnieść z powrotem, zatrzymam je dla siebie 🤣 Ale nic to, po mojej śmierci znów tam trafią (chyba, że córka uzna je za godne przeczytania).
Złośliwce w Pradze w tym samym czasie, co będzie Open House, organizują oczywiście różne swoje dni otwarte. I tak na przykład Dni Otwarte Budowy Metra D. Tego nie chciałam przegapić (i mam nadzieję, że jeszcze będę w stanie jeździć tą linią, gdy powstanie - w teorii tylko 4 lata czekania, może dożyję). Na Dniach Otwartych można będzie skorzystać z trasy podziemnej i powierzchniowej. Oczywistym jest, że chciałam zobaczyć to, co w głębi. Ale jak się wczytałam, jak to będzie i co to będzie i że nie polecają osobom z lękiem wysokości czy klaustrofobią i że się będzie schodzić w praktyce po drabinach - no to jednak nie, wykazałam się rozsądkiem i zarejestrowałam tylko na powierzchnię. Ale mi szkoda. W dodatku stracę przez to jakiś jeden czy dwa obiekty na Open House, no ale trudno.
A potem przyszedł newsletter, że w związku z ogromnym zainteresowaniem wydłużają rejestrację jeszcze na trzeci dzień, na poniedziałek - to ja hyc! Ale okazało się, że to dotyczy tylko trasy podziemnej (widać zainteresowanie tym, co na wierzchu, nie było tak ogromne).
Z pobieżnego planu wynika, że prawie każdy dzień zajęty 😉 Ledwo przyjadę w środę i zatacham walizę do hotelu, jadę na jakieś oprowadzanie. W czwartek to samo, w piątek to samo, w sobotę i w niedzielę Open House, w poniedziałek przeprowadzka buuuu, we wtorek coś tam w teatrze, zostaje środa i czwartek (w piątek wracam). Kiedy ja do kina pójdę, pytam się??? Kiedy obskoczę knihobudki? Sierpnie są luźniejsze, bo nie ma Open House i wszystkiego, co naokoło.
A jeszcze taka ciekawostka. Przeczytałam w jednej mądrej książce o znanych budowlach w którejś dzielnicy, że jest tam hotel Praha z ciekawą historią, bo budowany przez partię po kryjomu (nie wolno było o tym pisać), a wielki jak cholera i z daleka widoczny, z takimi tarasami. Luksusy dla swoich to miały być. Zapisałam do zeszyciku. Dzień później wyświetlił mi się na YT filmik, wcale nie najnowszy, gdzie gość pokazuje miniatury różnych praskich budowli umieszczone w parku i nagle słyszę:
- Niektórych z tych budowli już nie ma, na przykład hotel Praha został zburzony.
No czy to nie cud, że akurat na ten filmik trafiłam? Zmarnowałabym kupę czasu na dojazd (bo to nie w centrum) i szukanie czegoś, czego już nie ma 😂 Książka z 2009 roku, więc cóż, mogło się wydarzyć... ileż to już budynków od tej pory wyburzono...
Również przypadkiem znalazłam karteczkę z instrukcją sprzed lat dla córki, jak ma zrobić pranie podczas mojej Pragi. Ciekawe, czy dziś końcówka byłaby aktualna 🤣





















































