sobota, 21 lutego 2026

Alice Lungen - ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji

Człowiekowi żyjącemu w normalnym kraju trudno sobie to wyobrazić, ale w Związku Radzieckim istniały (i dalej istnieją w Rosji) miasta nie tylko zamknięte, gdzie nikt z zewnątrz nie mógł się przedostać, ale nawet nie istniejące na mapie. Ich mieszkańcy, wcale liczni, bo w szczytowym okresie tych miast była ponad setka, ani nie mieli w dokumentach wpisanego prawdziwego miejsca zamieszkania ani nie mogli go wyjawić nawet rodzinie (tej mieszkającej poza strefą). Owszem, żyło im się tam nieźle, zaopatrzenie sklepów było na poziomie niespotykanym w reszcie Kraju, zarabiali też przyzwoicie, dzieci miały zajęcia sportowe z wybitnymi trenerami - ale po pierwsze jednak żyli za płotem czyli jak w więzieniu, a po drugie ich praca dotyczyła szeroko pojętej obronności i nie dość, że była szalenie absorbująca, to jeszcze w wielu przypadkach niszcząca zdrowie. Ich zdrowie, bo co tu mówić o zdrowiu tych, na których przygotowywali broń biologiczną czy jądrową. 

Historia tych ZATO jest niesamowita i jeśli chcecie poczytać o tym, czym był ZSRR i czym jest Rosja, to polecam. 

W pamięci utkwiły mi trzy rzeczy: 

* jak Gagarin spieszący w dniu swej śmierci na kosmodrom zmienił marynarkę wychodząc z domu i jego przepustka (czyli święty dokument, który mieszkańcy ZATO musieli mieć zawsze przy sobie) została w innej kieszeni, więc musiał po nią wrócić. Powiedział spotkanej sąsiadce, że mu się to zdarzyło po raz pierwszy w życiu. Gagarin, którego twarz znał wtedy cały świat - bez przepustki by nie przeszedł.

* historia 10-letniej dziewczynki, która rozpłynęła się w powietrzu w drodze ze szkoły. Przepadła bez wieści w najeżonym kamerami mieście zamkniętym o ostrym reżimie. To było w 2009 roku. Zrobiono wszystko, sprawdzono każdy trop, przeszukano wszystkie budynki, piwnice itd. i nigdy jej nie odnaleziono, a był to w końcu punkt honoru służb specjalnych. Psy tropiące gubiły ślad przy jezdni, więc powstały też plotki o tym, że zdarzył się wypadek, a samochodem jechała jakaś gruba ryba i dlatego władze zatuszowały sprawę. No, ale zbadano też oczywiście wszystkie samochody i garaże w mieście, zresztą każdy centymetr ziemi. Zagadka dziewczynki z atomowego miasta.

* ZATO żyły z wojen, więc oczywiście popierały Putina czy w przypadku Czeczenii czy teraz Ukrainy. Gdy tylko robił się pod tym względem spokój, traciły źródła finansowania. Zimna wojna była rajem. Mieszkańcy zacierają rączki, gdy państwo/armia zamawiają nowe dostawy broni takiej czy innej. I dziwicie się, że wielu Rosjan patrzy z uwielbieniem na swojego prezydenta?...


Początek: 

Koniec:


Wyd. Czarne, Wołowiec 2025, 309 stron

Z biblioteki

Przeczytałam 18 lutego 2026 roku

 

Wczoraj ekipa zakończyła prace (mimo takich wrednych lokatorów jak ja, co to nie chcieli się wyprowadzić do hotelu 😂) i sąsiedzi sobie ładnie sprzątają. Niektórzy przy okazji szarpnęli się na nowe sedesy. My niestety musimy teraz czekać, aż przyjdzie pan, który nam odbuduje tylną ściankę w WC i założy nasz kibelek. Tak że folii nie ściągam, bo nie wiadomo, czy jeszcze się nie będzie kurzyć. 


Schodziłam z góry, gdzie zamykałam powierzone mi mieszkanie, robiąc przy okazji obchód wszystkich innych, które były jeszcze otwarte i w mieszkaniu jakiejś młodej pary, która od niedawna tu jest, zobaczyłam na własne oczy (bo wcześniej tylko w internecie) folię z otworem zamykanym na suwak. Jest to genialny wynalazek, tylko nie wiem, czy jak będą to zdejmować, nie odklei im się razem z farbą ze ściany. Tych państwa nie było, więc nie mogłam zapytać, ale może się do nich przejdę któregoś dnia (bo przecież czeka mnie jeszcze kiedyś remont pokoju koło łazienki, wymiana ościeżnic etc.). W każdym razie pan z ekipy mówił, że w Action widział takie kurtyny po 10 zł!

I tak tu sobie siedziałam dziś i pisałam, gdy usłyszałam za plecami... no co... to co zwykle... ciurkanie wody z sufitu. 


Ja mam wrażenie, że dostanę jakiegoś udaru. 

Pomijając WSZYSTKO INNE - przecież jak my mamy jutro wyjechać na cały dzień na pogrzeb?!? Póki jestem, to szybko interweniuję, a tak?

Pan z Awarii przyjechał już po godzinie (szybko interweniuję). Okazało się, że to nie z pionu, tylko spod brodzika u sąsiadki na górze. Ma nie używać łazienki i zawołać kogoś, żeby jej ten brodzik rozebrał i naprawił.

Ale co użyłam nerwów przez tę godzinę czekania, to moje.

Sąsiadka sobie zamówiła hydraulika na dziś na 15.00, miejmy nadzieję, że zrobi, co trzeba i przynajmniej niedziela będzie spokojna. Naprawdę wolałabym nie myśleć, co się w domu dzieje, podczas pogrzebu.

Gdzie jest ta melisa?  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz