Pollyanna jaka jest każdy widzi. Znowu zamieszanie z tymi angielskimi lekturkami. Każde wydawnictwo inaczej je oznacza. Ta tutaj występuje jako Dominoes one. Nie wiem, o co kaman z Dominoes, ale one. Jednakże przed one jest starter. Starter jest na 250 headwords, a one na 400 headwords. Pytacie, co jest dalej? Dominoes two (700) i Dominoes three (1000). No.
A teraz macie niektóre słowa wytłuszczone i wyjaśnione. Attic, niece - może być. Niemniej jednak gdzieś dalej pojawia się wyjaśnione słowo aunt i potem uncle 😁 No chyba jednak te słowa się zna przy poziomie 400, nie? To jest czasem jak w Duolingo, gdzie moim zdaniem niektóre słowa pojawiają się tak randomowo, że głowa mała.
Natomiast samo wydanie porządne, bo jest masa ćwiczeń (których nie chciało mi się robić, oprócz tego poniżej).
Co wyniosłam z lektury? Buggy (chyba bryczka), fair (że yellow czyli chyba blond, bo chodziło o włosy) i że Pollyanna grała w glad game. A jak to po polsku brzmi? Nieważne, i tak jutro już nie będę pamiętać. Świetnie mi idzie ten angielski, doprawdy 🤣
Wyd. Oxford University Press 2012, 44 strony
Z własnej półki (ale do wyniesienia, bo po co trzymać)
Przeczytałam 22 marca 2026 roku
Mam takie marzenie... żeby nie mieć zaległości! Żeby robić od razu, co jest do zrobienia! Tak, to jest moje marzenie. Bo co do zdrowia, to nie marzę, żeby mi nic nie dolegało (a przynajmniej poważnego), tylko mam nadzieję. A właśnie. Poszłam do przychodni, coby mi dali skierowanie na badania krwi, bom ciągle zmęczona, rychtyk jak rok temu, gdy się potem okazało, że coś z wątrobą. Znaczy nie aż tak zmęczona jak wtedy, pamiętam, że ciągle się kładłam, wstawałam jedynie Ojczastego obsłużyć i z powrotem do łóżka. Więc może to tylko takie przesilenie wiosenne? Ale już jestem uczulona na tym punkcie, a jeszcze mi się bezczelnie na FB wyświetliła reklama jesteś zmęczona? zbadaj wątrobę! Dziś rano byłam na pobraniu krwi i nie mogę się doczekać wieczora, kiedy będą wyniki... Przychodnia zmieniła dostawcę diagnostyki i jest co prawda troszeczkę dalej, ale za to nie trzeba się wspinać na piętro - jak się jest zmęczonym 😁 i jak genialnie mi się wkłuła dziewczyna! No jedne to potrafią lepiej, inne gorzej, tej poszło świetnie.
Wracając do zaległości. Ciągle coś wyłazi. Ponieważ dziś leje i żadne kroki się nie szykują i żaden sklep i żadna biblioteka i w ogóle nie zamierzam już wychodzić - to dobry dzień, żeby coś nadgonić. Ale dlaczego w ogóle nadganiać? Dlaczego nie potrafię załatwiać spraw natychmiast? Czy Wy też tak macie, że odkładacie na później? Dlaczego ściągam kolejną praską gazetkę dzielnicową i zamiast ją od razu przeczytać, odkładam na potem? Dlaczego zapisuję na kartce dopisać cmentarz żydowski do opracowania kolejnej wycieczki zamiast chwycić za długopis? Dlaczego po przeczytaniu książki natychmiast nie siadam do laptopa?
Od miesiąca czekają PIT-y. Mój i rodziny mojej córki (tak to nazwijmy). Co prawda tydzień temu wstałam z łóżka o 22.30, żeby zrobić swój - no tak mnie jakoś naszło 🤣 - i ponieważ w zeszłym roku moim jedynym dochodem była już tylko emerytura wystarczyło się zalogować i zatwierdzić ichnie obliczenia. Oddadzą mi 324 zł, w związku z tym codziennie sprawdzam konto, czy już nie wpłynęły 🤣 A' propos piniendzy to w kolejnym wpisie omówimy tę sprawę, bo się będzie kończył pierwszy miesiąc na swoim... No, ale tamte PIT-y czekają, a ponieważ sprawdziłam, że jeden wychodzi na zero, a drugi ma dopłacić 1 zł, to roboty wiele przy nich nie ma - ale chodzi o to żmudne wypełnianie rubryczek, a tak mi się nie chce. Jednak skoro dziś dzień domowy, to MUSZĘ to zrobić.
Takie niby drobne zaległości tworzą mi się jednak bezustannie. Dawno temu, jak jeszcze pracowałam, zrobiłam sobie listę pod nazwą zaległości na emeryturę - te są już poważniejsze, w sensie nie wystarczy pół godziny. Tak jak na przykład katalog książek skończyć. Tu akurat jestem na finiszu prawie (jeszcze tylko 16 półek, pojedynczych), ale następny na liście jest katalog filmów... bo wiecie, wygląda na to, że już niedługo będę mogła nie tylko dać DVD z powrotem na półki, opróżnione z powodu grzyba, ale również dostać się bez problemu do najgłębszych zakamarków szuflady z płytkami pod łóżkiem.
Albowiem - był Pan Mateusz, który mi pokój po Ojczastym wyremontuje. Znaczy ten wielokrotnie zalany. Przyszedł, obejrzał, pozdrapywał tu i ówdzie farbę (leży na podłodze, co się będę męczyć ze sprzątaniem), wycenił i nawet chciał robić w przyszłym tygodniu, ale mu uświadomiłam, że to przed świętami, więc po świętach. Z jednej strony oczywiście wreszcie. Z drugiej jestem przerażona, będzie skrobanie i zdzieranie tynku po tych zalaniach - toż to będzie armagedon gorszy od wymiany pionu. Mówi, że jakąsiś kurtynę zawiesi, ale ja tam wiem, że się będzie kurzyć. Nie ma jednak na co czekać i lepiej przed Pragą zrobić.
Chciałabym, żeby mi przy tej okazji wymienił ościeżnice w łazience i toalecie, więc zabrałam się za szukanie papierów z remontu tychże - sprzed 13 lat. Bo chodzi o ustalenie, jak się te drzwi nazywały. DWIE GODZINY. Dwie godziny mi zajęło szukanie, ale jednak znalazłam. I dziś w planie mam przejrzenie internetów, czy jeszcze są takowe na rynku. Bo chodzi o to, żeby wymienić jedynie napuchłe framugi, drzwiom nic nie dolega; muszą więc być identyczne. Jak nie znajdę, to nie wiem... z drzwiami koszty rosną dalej. Ale bądźmy dobrej myśli.
Na liście zaległości są też zeszyty praskie. Żeby je pouzupełniać i wiedzieć, gdzie w zdjęciach czego szukać. Następnie: minęły trzy lata od zrobienia Nowej Kuchni. Wszystko wtedy poupychałam na łapu capu i tak zostało. Czas najwyższy przejrzeć wszystkie szafki i szuflady. I sprawdzić między innymi daty ważności.
Jak widzicie, bardzo bym chciała mieć wszystko uporządkowane. A jak już będę miała, to sobie spokojnie umrę 🤣 kurde flak!




Pollyanna
OdpowiedzUsuńhttps://asenata2.wordpress.com/2023/06/15/63-pollyanna/
"bardzo bym chciała mieć wszystko uporządkowane."
Raczej u mnie nieosiągalne
Też czytałam, cztery lata temu ostatnio. I właśnie się cieszyłam jak jakaś Pollyanna - bo przeszłam na emeryturę.
UsuńZnaczy zaczęłam dostawać emeryturę, tylko pracowałam dalej 😁 No, ale już miałam to zabezpieczenie.
Ciągle nie mogę się z tym pogodzić (że u mnie też chyba nieosiągalne)!
Chyba kazdemu wczesniej czy pozniej robia sie zaleglosci a ich charakterystyka jest to ze gdy zrobi sie jedna to zaraz przyciaga nastepne.
OdpowiedzUsuńAkurat teraz przechodze okres zalatwiania zaleglosci choc moje sa innego rodzaju jako ze nie prowadze inwenteryzacji ksiazek czy filmow. Prawde mowiac moje to nawet nie zaleglosci tylko nagla lawina spraw do zalatwienia jak - jutro oddaje samochod do przegladu, weterynarz przypomina o nadchodzacej wizycie kota, dorobic zapasowy klucz , zamowic online prezenty urodzinowe dla moich blizniakow (beda miec 54 lata, wyobraz sobie a dopiero co ich rodzilam), napisac kartki, gdy prezenty nadejda to opakowac i jeszcze pare takich drobnostek. I wiem z doswiadczenia ze gdy skoncze z ta lawina nadejdzie nowa....
Zycze Ci obrobienia sie z zaleglosciami i sprawnego remontu.
No tak... To są te sprawy bieżące, które też lubią się nawarstwiać. Gorzej, jak oprócz nich jest kupa zaległych 😉
UsuńZ prezentami na pewno sobie świetnie dasz radę, zawsze to robiłaś 😍
A to nie nazywa się aby prokrastynacja? Znam i rozumiem, zapewne niejako jedna 😉
OdpowiedzUsuńTak. I jest to w tagach, tylko tagi się na telefonie chyba nie wyświetlają.
UsuńNatychmiast to staram się robić comiesięczne opłaty, reszta- mniej istotna.
OdpowiedzUsuńO, to tak, też to załatwiam w pierwszej kolejności 😁
UsuńJestem mistrzynią odkładania do jutra, więc rozumiem, nadganianie mi nie wychodzi, a zapóźno już na poprawę charakteru.
OdpowiedzUsuńNie pocieszyłaś!
UsuńA przecież się łudzę, że jednak, że może...
Ilustrowana Pollyanna z ćwiczeniami na 44 stronach to tylko jakieś obszerniejsze streszczenie - szkoda by mi było czasu, by sięgać po coś takiego.
OdpowiedzUsuńChyba nie zrozumiałeś konceptu 😉
Usuń