czwartek, 19 marca 2026

Eduard Verner - Utrpení mladého Boháčka

Co tym razem wybrać z czeskiej półki? 

(z 29 czeskich półek ha ha, policzyłam!) 

Padło na powieść, która została sfilmowana. Cierpienia młodego Boháčka. A właściwie odwrotnie - Verner napisał scenariusz, który już po roku (w 1969) został zrealizowany, a dopiero po 29 latach opracował go literacko i w ten sposób powstała ta powieść. Miałam i film w kioskowym wydaniu i całe szczęście, bo nie ma go na YT. Spieszmy się kupować filmy etc. 😉


Co znaczy nezdolná, musiałam poszukać w słowniku. Niepokonana, nieprzezwyciężona, nieugięta. Taka właśnie jest matka tytułowego bohatera, 30-latka, który żyje z dnia na dzień, sparzywszy się w miłości nie szuka już kobiet, ale matka chce koniecznie wnuka, więc daje w jego imieniu ogłoszenie matrymonialne, gdy syn ma wrócić z wojska i zawzięcie koresponduje z kilkoma kandydatkami, ustalając daty spotkań. A nawet sprzedaje sad, żeby mu kupić Wołgę, bo jak ma niby jeździć do tych "narzeczonych", przecież nie służbowym traktorem. Tonda ani myśli o żeniaczce, ale gdy matka znanymi matczynymi sposobami czyli prośbą, groźbą i szantażem ("niedługo umrę") zatruwa mu życie, w końcu wybiera się do pierwszej z kandydatek. Po drodze spotka jednak autostopowiczkę z Pragi.

Film jest z gatunku kultowych w Czechach, ale wolę książkę, pogłębiającą temat i taką gorzką. Swoją drogą patrząc na okładkę dvd przestraszyłam się, że będą mówić po słowacku, bo na niej wszystko w tym języku - ale nie. Dziwne. Widać płytka była przeznaczona i do dystrybucji na Słowacji, jest też cena 2 ojrosy.

Z materiałów dodatkowych (rozmowy z twórcami) na płycie dowiedziałam się, że te wsiowe klimaty były kręcone na peryferiach Pragi, wtedy jeszcze rzeczywiście wsi Slivenec. Niedawno tam pociągnęli linię tramwajową i nawet byłam się przejechać, ale nic więcej. Chyba się znów wybiorę i odnajdę dom, gdzie Boháčkowie w filmie mieszkali. Ulica K Lochkovu 10 😁
Początek:

Koniec:



Za komuny używało się wyrazu Dederónie na oznaczenie NRD, jak twierdzi autor - od czasu, gdy wschodni Niemcy wynaleźli koszule, w których człowiek się poci latem, a marznie zimą 😉


Wyd. 
Knižní klub, Praha 1997, 157 stron

Z własnej półki - tak wpisuję do książki zakup (jeśli nie zapomnę), a teraz jeszcze dopiszę, kiedy przeczytana:

Przeczytałam 16 marca 2026 roku
 

Urobek filmowy

Zbieram się i zbieram i zebrać nie mogę, żeby podsumować urobek filmowy, za ponad miesiąc czyli czas, kiedy zmarł Ojczasty i kiedy była wymiana pionu i kiedy się właściwie nic nie oglądało. Czyli dużo tego nie ma.

Obejrzałam Rosselliniego Rzym, miasto otwarte, a potem długo nic. Gdy już dojrzałam, źle wybrałam, bo trafiłam na hiszpańską Rudą wiewiórkę (na Arte.tv), która mi kompletnie nie podeszła, więc nie polecam. 

Na wiadomej stronce za to polecam Głos Hind Rajab, co prawda namęczyłam się z angielskimi napisami, bo co jakieś inne włączyłam, to źle szły. Wstrząsający w każdym razie i nie tylko w kontekście tego, co robi Izrael.

Tamże obejrzałam chiński film z tego roku z Jackie Chanem (o Matko Bosko!), bo nie wiedziałam, że to on 😉 Nazywa się to Unexpected Family i opowiada o demencji. Znów po angielsku i to bite dwie godziny, dlaczego mnie tak męczą! Film nie byłby taki zły, gdyby obył się bez tych azjatyckich nawalanek.

Następny Rossellini to była Miłość, ale o tym chyba już wspominałam? Dwie historie z Anną Magnani jako heroiną. Kolejny Rossellini to Paisa' i chyba mi jeszcze dwa zostały (co to je do końca marca trzeba zobaczyć). Gdzie? Na Arte.tv znów. A pewnego wieczoru siadłyśmy z córką i zaliczyłyśmy hiszpański serial Celeste o pracownicy skarbówki, która podejmuje się ostatniego zadania - przyskrzynić tytułową piosenkarkę, która nie płaci w Hiszpanii podatków, bo twierdzi, że nie ma tam rezydencji podatkowej. I o tym, jak ta ostatnia przed emeryturą sprawa Sarę zmieni. To sześć odcinków, ale półgodzinnych, więc da się w jeden wieczór. 

No i w niedzielę chadzam na ten włoski przegląd kobiet - reżyserek, gdzie pierwszy film miał taki tytuł: Porwani zrządzeniem losu przez wody lazurowego sierpniowego morza 😂 Żałuję jednakże, że częścią cyklu nie będzie inny film tej samej reżyserki o tytule Krwawe zajście pomiędzy dwoma mężczyznami z powodu pewnej wdowy. Podejrzewa się przyczyny polityczne - bo go nigdy nie widziałam 😂 To mi przypomina słynny skecz czeski z "gołębicą", przed kasą w kinie, gdzie sprzedają bilety na Sobota wieczorem, niedziela rano (polski!) i na włoski Wczoraj, dziś, jutro.

 

A skoro o Czechach mowa, to wczoraj pojawił się na stronie czeskiej telewizji dokument o antykwariatach, nie tylko praskich. Między innymi o tym, jak antykwariusze widzą przyszłość (tylko online, prawdziwe sklepy jedynie w centrum dla turystów). Tutaj

A tutaj taka ciekawostka. Lata temu, w Wenecji będąc, kupiłam sobie dwa odcinki Inspektora Derricka, akurat gdzieś rzucili, może w supermarkecie, musiało być tanio w każdym razie, skoro się skusiłam. To tak na fali wspomnień, bo - wydaje mi się - ten serial oglądałam w szkolnych czasach. Znaczy wydawało mi się jeszcze chwilę temu, ale czytam na Wikipedii, że polska premiera była w 1988 roku, więc to już nie były moje szkolne czasy. To był okres, gdy wynajmowaliśmy ze Ślubnym mieszkanie w Nowej Hucie, a potem, na jesieni chyba, przeprowadzaliśmy się na własne czyli tutaj, gdzie do tej pory tkwię. I mieliśmy telewizję, więc widać wtedy oglądałam..

No, w każdym razie teraz nadszedł czas na obejrzenie tych dwóch odcinków. To był serial RFN-owski, więc kompletnie inne realia: luksusy, zamki, hrabinie, prostytutki w hotelu. Te ostatnie i u nas były, ale czy miały takie mieszkania jak w filmie? Znaliście jakąś? 😂 W każdym razie powiem po tych dwóch odcinkach, że nuda. Psychologiczne rozkminiania następujących sytuacji: 

- w Śmiertelnej sonacie ktoś zabija taką właśnie hotelową call girl, a trop prowadzi do arystokratycznej siedziby kobitki w średnim wieku z trójką potomstwa, z których najmłodszy jest genialnym pianistą, ale śmiertelnie chorym (AIDS czyli choroba złapana od prostytutki właśnie, przy czym prawie że się głośno nie wymienia nazwy choroby)

- w Herbacie z mordercą znów zamek i arcybogata właścicielka, która kupiła sobie młodego męża, a jako że zapadła na osteoporozę i ledwo chodzi, naraiła chłopu własną pielęgniarkę jako kochankę 

I cóż widzę? Obie te bohaterki są grane przez tę samą aktorkę! Cóż to ma być? Nie zwróciłam uwagi, czy i zamek był ten sam 😂 Powstało 281 odcinków tego serialu, który był ponoć niezwykle popularny (sprzedano go do ponad 100 krajów), zwłaszcza jako odpowiedź na kryminalne seriale amerykańskie. Akcja zazwyczaj rozgrywa się wśród burżuazji bawarskiej. Derrick jest niezwykle ojcowski i wyrozumiały - dla śmietanki towarzyskiej. Nie przyciska morderczyni do muru, tylko czeka, aż ona sama dojrzeje do przyznania się. W międzyczasie uprawiają psychologizujące i filozofujące konwersacje.

Oglądaliście, pamiętacie? 


No i jeszcze, na żądanie Józefiny, rzymski Senator.

Na tło lepiej nie zwracać uwagi (jak trafię w knihobudce na lepszy egzemplarz, na pewno wymienię, tego możecie być pewni).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz