Kolejna pozycja z listy lektur wakacyjnych. Wiecie, raz młodzieżówka, raz kryminał. Muszę się spieszyć przed Pragą i przed końcem miesiąca, żeby zdążyć o nich napisać (czeka przeczytana angielska lekturka i będzie jeszcze kryminał po czesku, który jest w czytaniu). Po raz kolejny uprzedzam (z ubolewaniem), że bardzo prawdopodobny jest scenariusz, iż z Pragi napiszę raz albo dwa jedynie. Chyba że byłoby tak: albo 45 stopni albo śnieżyce i nie wychodzę z domu - czego przecież mi nie życzycie 🤣
Założyłam, że te wakacyjne lektury będę brała po jednej z każdej strony spisu. I okazuje się, że nie jest łatwo, bo znakomitej większości nie mam albo czytałam w miarę niedawno. Następna wytypowana do czytania to Szaleństwa panny Ewy, bo od początku bloga ich tu nie było. A piąta strona spisu prezentuje się marnie i chyba trzeba będzie znów wrócić do pierwszej i coś Bahdaja sobie strzelić albo Idę sierpniową. Książkami zawalona od podłogi do sufitu, a jak przychodzi co do czego, to tylu brakuje!
A co Wszystko inaczej? Tak, wakacje, ale zepsute, bo Maja ma poprawkę z geografii, a Michał kiepskie relacje z ojczymem i pustkę po wyjeździe mamy na zagraniczny kurs. Zresztą i Maja nie może się dogadać ze swoim tatą. Rodzice wiadomo - chcą dobrze, stąd ciągłe zakazy i nakazy, ale dzieci, już przecież nastolatkowie, więc prawie dorośli, nie widzą w tym nic sensownego dla siebie. Mają swoje własne zdanie choćby na temat towarzystwa, w jakim się obracają i jakie im imponuje, więc na domowe konflikty nie trzeba długo czekać.
Nie pamiętam tej powieści ze szkolnych czasów, ale pewnie czytałam. Warto było i teraz do niej wrócić - pewne problemy dorastania, dojrzewania są zawsze aktualne.
Początek:
Koniec:
Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1976, 137 stron
Seria "cieniowana"
Z własnej półki
Przeczytałam 19 lipca 2026 roku
W temacie książek to tak - w stosie poprzednim kilku zabrakło, więc nadrabiam.
"Pokraka" była w naszej knihobudce i Grażynka powiedziała, że ją czytała i to nie raz, bo bardzo zabawna. Kuchnia wegetariańska to chyba bardziej mi posłuży jako lekturka z angielskiego. A po 9 tomików z serii Encyklopedia kulinarna pojechałam w świat, bo ich właścicielka ogłosiła na Śmieciarce, że wyda mnóstwo tego. Ja sobie wybrałam tylko kilka, raz że w domu jest już 15 sztuk, dwa że nie ma miejsca na wszystkie, a trzy, że tak naprawdę wcale za tą serią nie przepadam 🤣 I aktualnie, żeby pomieścić te dziewięć nowych zastanawiam się nad wydaniem ośmiu tomów Dziejów teatru w Krakowie, kurka wodna.
Fantazja ludzka nie ma granic i do budki trafiają kolejne fanty.
Natomiast problem szmat MOŻE być rozwiązany - jak mi się będzie chciało pakować je do siatek i drałować z nimi za tory, bowiem zlokalizowałam trzy pojemniki "pecekowskie" zaraz za nimi i kolejne cztery nieco dalej. Raz już trochę wyniosłam.
Czeszka co chwilę pyta czy to chcę, czy tamto chcę z książek oczywiście i nic nie chcę, bo raz po co ma sobie robić szkodę (jak to oni mawiają), a po drugie przecież za chwilę przywiozę znowu jakieś 20 nowych 😂
A jako emerytka mam za dużo czasu najwyraźniej, bo przeglądając stare czasopisma wnętrzarskie przed wyniesieniem z domu, jak tylko trafię na dom/mieszkanie, gdzie są książki (co nie jest oczywiste) - natychmiast zabieram się za ustalanie z lupą, co tam jest 😂
Córka przesyła doniesienia z kociego frontu...
Sobótka. Umyłam podłogi w jednej połowie mieszkania i czekam, aż wyschną, żeby się zabrać za drugą. Czekam też na córkę, żeby wreszcie wróciła i zrobiła porządek z prysznicem (w sensie trzeba przeczyścić odpływ, co jest od lat jej zadaniem i nawet nie pamiętam, jak to się robi; spróbowałam, bo już muszę zakręcać wodę co chwilę, żeby spłynęła - ale jakoś nie pomogło 🤣). Dziś przyjdzie ta moja koleżanka z liceum, z którą jedziemy razem, na omawianie szczegółów. I się zastanawiam, jaki jej tu przydzielić pseudonim na użytek bloga, gdybym jednak dzieliła się wrażeniami. Macie jakiś pomysł?
A wracając do odbioru książek ze Śmieciarki - od czasu do czasu się po coś zgłaszam traktując to bardziej jako okazję do wycieczki krajoznawczej. No i właśnie tak było w tym przypadku, bo pierwszy raz w życiu widziałam taki blok. Na każdej kondygnacji była masa mieszkań, przypominało mi to więzienie z amerykańskiego filmu - że taki dłuuuuuugi korytarz. I nie wiem, może z jakichś względów bezpieczeństwa lub w celu doświetlenia, zrobiono tam na każdym piętrze dodatkowy otwór w stropie, otoczony barierką. Obawiam się, że na zdjęciach nic z tego nie można zrozumieć (a tym bardziej z mojej pisaniny), ale co tam, zamieszczam w ramach pamiętniczka.
Zapytałam, czy myśleli lokatorzy o windzie - myśleli, ale nie da się, nie ma na nią miejsca. A zewnętrzna? Tak samo, po prostu wszędzie naokoło są mieszkania, nie ma kawałka pustej ściany.
















Faktycznie, na niektórych ujęciach ten blok wygląda jak więzienie z amerykańskiego filmu (ta scena, kiedy strażnicy prowadzą bohatera, a inni więźniowie krzyczą do niego i walą menażkami o kraty). Okropny. I na dodatek bez windy.
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc też nie przepadałam za tą serią książek kucharskich, a zbierałam ją namiętnie, bo była ładna jak na tamte czasy. O ile dobrze pamiętam, wydawnictwo Ten Ten. Czy Tenten😁
Jakoś przeoczyłam, że z kimś jedziesz do Pragi, szok. I to z koleżanką z liceum! A pokoje będziecie miały osobne? Pogody Ci życzę idealnej, ale jaktotak bez codziennych relacji?
Ja zawsze jak trafię na zdjęcie czyichś półek z książkami to staram się zobaczyć tytuły hihi
Tak, jakieś tam Ten Ten 😁 i faktycznie wtedy była niespotykanie aligancka. Zapamiętałam z tamtych czasów nazwisko Łebkowski. Podejrzewam, że jak mnie najdzie faza na jakieś kolejne zbiory nie wiem czego, to ta seria wyleci...
UsuńTaaaak. Taka sprawa. Zapytała, czy nie mogłaby się wybrać ze mną. Ale tak - ja miałam ciągle dwie rezerwacje na sierpień, bo nie mogłam się zdecydować. I wobec tego odstąpiłam jej jedną, tę u braci, a sama będę u sióstr. Nie wiem, czy nie będę sobie pluła w brodę, bo to nie na tym I piętrze (na przykład czy nie będzie tam za gorąco), ale chcę spróbować. Z nadzieją, że jak już będę stałą klientką, to może w przyszłości pozwolą mi być na tym I piętrze również w sierpniu, po znajomości 🤣
Więc: jedziemy razem, ale każda do siebie. Koleżanka wraca nieco wcześniej, będzie zdaje się 7 dni, ja 11. A dzisiaj się dowiem, jak ona sobie to wyobraża - czy będzie chodzić całkiem sama (była już w Pradze) czy czasem się wybierzemy razem itd. Jedyne, co wiem na teraz, to że ma w programie pewien sklep, którego nie ma już w Polsce 😁
Laptop jest w masakrycznym stanie, więc chyba bym musiała zarywać noce, żeby zdawać codzienne relacje, stąd to rozczarowujące postanowienie... Ale wiesz - jak sobie kupię nowy, to w przyszłym roku wrócimy do uświęconego zwyczaju 😎