Pewnego dnia wybiera się do odległej dzielnicy portowej (tytuł powieści to Przystań wzywa) i tam spotyka grupkę chłopców, którzy znęcają się nad niejakim Vileminem. Vilemin wydał mu się właśnie trochę takim ideałem, dumny, odważny, wysportowany - ale chłopcy przekonują Jirkę, że to kawał drania.
Jednak Jirka coraz częściej myśli o Vileminie i coraz bardziej marzy o przyjaźni z nim. Cóż, nosi to wszelkie znamiona zakochania 😉 Foglar napisał Přístav volá jeszcze przed wojną na konkurs na powieść dla młodzieży, była to jego pierwsza wydana książka, ale nosząca już typowe cechy jego twórczości: męska (chłopięca) przyjaźń, dbanie o morale i o zdrowie, uczciwość, to wszystko, co składało się na ideał skauta, którym Foglar był przez całe życie. No, ale pojawiały się sugestie co do orientacji seksualnej pisarza, zwłaszcza, że nigdy się nie ożenił i mieszkał z mamusią (choć ponoć miewał jakieś miłości, ale mamusia zawsze zrobiła z tym porządek 😁), a cały swój wolny czas spędzał ze swoją drużyną skautów. Fakt, że Jirka podejrzanie często podziwia opalone muskuły Vilemina, a dodajmy, że postacie dziewcząt praktycznie nie istnieją w foglarowskiej twórczości.
Początek:
Wyd. Melantrich, Praha 1969, 144 strony
Z własnej półki (kupione w Ulubionym Antykwariacie online 6 sierpnia 2020 roku czyli w pandemii, jako zadośćuczynienie za niedoszły wyjazd do Pragi, za 66 koron)
Przeczytałam 11 czerwca 2022 roku
Czytałam wcześniej powieść Záhada hlavolamu (polska wersja na allegro nadal po dwie stówy, carramba!), a ponieważ w maju w Pradze kupiłam książkę, której jeden rozdział był poświęcony dzielnicy, gdzie według wielu wielbicieli foglarovek toczyła się jej akcja, miałam mały plan, że z tą książką w ręku pospaceruję. No, ale deszcze plan mi rozwaliły. Najpierw miałam przedreptać dzielnicę wzdłuż i wszerz, a potem iść na foglarowską wystawę, która akuratnie jest otwarta. Na szczęście do września, więc plany przekładam na sierpniową Pragę, tylko oczywiście już bez książki w ręku.
A taki Ježek v kleci - symbol tytułowej łamigłówki, jak na zdjęciu w książce powyżej - znalazłam w tym roku też na ścianie dominikańskiego kościoła, tam gdzie mieszkam 😁 Bractwo Vontów działa!
Dawno się już tak nie cieszyłam na weekend (z tej radości umyłam nawet dwa okna, choć wcale nie miałam takiego zamiaru), po tych wszystkich nerwowych dniach końcówki dyrektorowania Starego, po obowiązkowych kolacjach pożegnalnych (czego nie cierpię) i po... po spłakaniu się, gdy odjeżdżał. Tak, był szampan i truskawki na odjezdnym, a i tak wszyscyśmy płakali, a i on też (pierwszy raz go widziałam w tym stanie). No, to było prawie osiem lat, kawał życia...
Ściągałam z YT jeden ruski film (ciiiiiii) i włączyłam początek dla sprawdzenia, czy chodzi, a tam starsza kobieta mówi o kimś, że każdego tygodnia uczy się jednego wiersza, żeby ćwiczyć pamięć.
Dobry pomysł, rzekłam do córki. Też tak będę robić. Popukała się w głowę, ale tym nie będziemy się przejmować.
Okazuje się jednak, że wybrać JEDEN wiersz na tydzień to wcale nie taka prosta sprawa. Osiołkowi w żłoby dano. W ostateczności sięgnęłam po Słówka Boya i patrzcie, gdzie mi się otwarły.
Ale jak macie jakieś pomysły, to rzucajcie.
I jeszcze się tu podzielę newsletterem z Ninateki. Ja nic nie oglądam, bo nie mam kiedy (zgroza), ale może ktoś coś:
Czerwcowym bohaterem cyklu Dziś są twoje urodziny jest Tadeusz Konwicki – pisarz, reporter, a od połowy lat 50. także scenarzysta i reżyser. Jego twórczość prozatorska i twórczość filmowa są niezwykle spójne pod względem tematyki i typu bohatera – zagubionego, niedopasowanego do zastanej rzeczywistości.
Jako scenarzysta Konwicki współpracował m.in. z Andrzejem Wajdą przy „Kronice wypadków miłosnych” i Jerzym Kawalerowiczem przy „Faraonie”. Sam wyreżyserował wyłącznie siedem filmów, jak bowiem twierdził: „film był dla mnie przygodą”.
Program:
„Ostatni dzień lata”, reż. Tadeusz Konwicki, Polska, 1958, 59 min
„Zaduszki”, reż. Tadeusz Konwicki, Polska, 1961, 97 min
„Salto”, reż. Tadeusz Konwicki, Polska, 1965, 100 min
„Jak daleko stąd, jak blisko”, reż. Tadeusz Konwicki, Polska, 1971, 93 min
„Lawa”, reż. Tadeusz Konwicki, Polska, 1989, 129 min
„Konwicki w Dolinie Issy”, reż. Adam Wyżyński/ Piotr Kulisiewicz, Polska, 2013, 9 min
Filmy dostępne między 1.06, godz. 20:00 a 30.06, godz. 20:00
Wschód nieznany #3
Podczas trzeciej i tym samym ostatniej przed wakacjami odsłony cyklu Wschód nieznany prezentujemy filmy z Polski, Ukrainy i Białorusi. W myśl hasła „razem mimo różnic” chcemy podkreślać wsparcie i solidarność z naszymi wschodnimi sąsiadami. W czterech wybranych produkcjach ukazane zostały indywidualne historie, które stały się alegorią społeczno-politycznych okoliczności lub przemian.
Program:
„Białoruski walc”, reż. Andrzej Fidyk, Polska/Norwegia, 2007, 65 min
„Epitafium”, reż. Wiktor Aśliuk, Białoruś, 2020, 28 min
„Moje myśli są ciche”, reż. Antonio Lukich, Ukraina, 2019, 104 min
„Krasnoludki jadą na Ukrainę”, reż. Miorsław Dembiński, Polska, 2005, 55 min
Filmy dostępne między 31.05, godz. 20:00 a 30.06, godz. 20:00



















