W szkolnych czasach czytałam Dziwne losy Jane Eyre z wypiekami na twarzy 🤣 Kto wie jak by to dziś było... W każdym razie zabrałam z domu ten stary sfatygowany egzemplarz w miękkiej oprawie, ale już go nie ma - wymieniłam na jeszcze starszy i też wymęczony życiem (z 1959 roku), ale w płóciennej okładce. Tak samo wymieniłam broszurowe Wichrowe wzgórza Prószyńskiego na super duper wydanie w twardej lakierowanej okładce, nówka z knihobudki. To tyle, jeśli chodzi o siostry Brontë w moim domu.
Aby odwalić comiesięczną lekturkę miałam wybór pomiędzy Jane Eyre, Anią z Zielonego Wzgórza i opowiadaniem o Sherlocku zatytułowanym The Speckled Band (nie wiem, co znaczy speckled). Wybrałam najgrubszą, 70 stron łącznie z ćwiczeniami 😁
Okazało się, że niewiele pamiętam z powieści, głównie mi się kojarzyło, że pan Rochester oślepł w wyniku jakiegoś wypadku. Ale proszę proszę jaki happy end, jak mu się dziecko urodziło to od razu zaczął lepiej widzieć 😂
Językowo było do zniesienia, co prawda zaraz na początku natknęłam się na słowo clergyman, a nie chciało mi się szukać w słowniku (oczywiście...), więc tylko drogą dedukcji doszłam, że to znaczy 'duchowny' - ale chyba nie 'pastor'? Powtarza się określenie, że pan Rochester miał strong face, wiem, co znaczy 'strong', wiem co znaczy 'face', ale do kupy tego jakoś nie składam. Taka męska twarz czy co.
Książce towarzyszą 2 płytki i przesłuchałam, ale radości z tego nie miałam, nie podszedł mi głos lektorki 😉 W ogóle utrzymanie uwagi jest dla mnie mega trudne, no nie nadaję się do audiobooków.
Początek:
Koniec:
Wyd. MacMillan Readers 2005, 71 stron + 2 CD
Printed in Thailand, jak by się kto pytał
Beginner Level
Z własnej półki
Przeczytałam 23 lipca 2026 roku
Mamo mamo pliiiiiz mogę przywieźć padalca? 🤣🤣🤣
I cóż, na moje stanowcze NIE wzięła się i powiesiła.
Słuchajcie słuchajcie, za kwadrans dziecko wsiada do pociągu w Dżendżejowie. Emocje, córka marnotrawna wraca 🤣
A ja już mam Reisefieber przed Pragą, przerażona prognozą pogody 40 stopni, a jak by tego było mało, to jeszcze deszcze albo burze. Chyba nie skończy się to leżeniem w hotelu i czytaniem zdobyczy z knihobudek? Miałam sobie przygotować plany B na upały, ale nic takiego nie wymyśliłam i darujcie, ale łażenie po galeriach handlowych to nieeeee. Więc tego, niedobrze 🤣 Przecież w muzeach też nie będę siedzieć /stać, to nuda. A wygląda na to, że tak właśnie się zapowiadają kolejne lata...








"...Prószyńskiego na super duper wydanie..."
OdpowiedzUsuńNie wiedziałem, że to wyrażenie jest znane w Polsce! Parę lat temu kupiłem książkę do kolorowania dla dzieci do biura o znamiennym tytule "SUPER DUPA"!
🤣🤣🤣
UsuńJest znane, a jakże!
Też chyba czytałam, ale nic nie pamiętam...
OdpowiedzUsuńNie martw się na zapas, prognozy nie zawsze sie sprawdzają!
Ja wiem, że nie ma sensu się martwić na zapas, tym bardziej, gdy nie mamy żadnego wpływu... Ale nerw jest!
UsuńOpowiadanie "The Speckled Band" wyszło wg sztucznego inteligenta pod najpopularniejszym tytułem „Nakrapiana przepaska”. Zgodnie z nim pojawiły się też tytuły „Pstra wstęga” „Centkowana wstęga” „Wstęga centkowana” „Wzorzysta wstęga”.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam - Nieryba
Och, to bym musiała powyciągać swoje zbiorki Conan Doyle'a, żeby sprawdzić. Co zresztą zrobię, gdy dojdzie do czytania tej lekturki - potem sobie przeczytam całość w tłumaczeniu.
Usuńobosze nawet rozumiem z tym swoim kulawym angielskim który ostatnio zaniedbałam, podobnie jak hiszpański , jedynie właski sobie pykam sie wkurzam już tym duolingo. powtórzeniami do usranej..
OdpowiedzUsuńi ja pamiętam ostatnia Pragę w lipcu zdaje się, jako goronc okropny. no ale zawsze możesz popłynąć statkiem:-)
mieliśmy imprezę w porcie ze statkami na których ludzie mieszkają. tam też mieliśmy spać. na łodzi - domu pewnej reżyserki i pamiętam, że to w taki upał było bardzo przyjemne miejsce.
Ja Ci te lekturki odkładam, wisz 😁 Jak się ich więcej nazbiera, to wyślę.
UsuńByłam kiedyś na tej przystani, gdzie właśnie hausboty parkują. Sympatycznie to wygląda. Jest zresztą też zacumowany przy nabrzeżu hotel na statku, zapomniałam, jak to się nazywa, boathotel czy co. Nie, jakoś inaczej.
no koniecznie się zaprzyjaźnij z kimś, kto w takim hausbocie mieszka :-)
UsuńOdkładasz? ne zapomniałaś ? och jestem wzruszona. ❤️😘 odwdzięcze się. jakimś gratem artystycznym wykwitem :-)jeśli oczywiście chcesz, nic na siłę.
E tam, nie przepadam za tym odwdzięczaniem się 😁
UsuńStrong face przetłumaczyłabym jako wyrazista twarz , serdeczności Viva
OdpowiedzUsuńO, to jest dobre 😍
UsuńTo chyba jedyna książka z tych klasycznych angielskich, którą lubiłam, wiele razy czytałam jako dziewczynka. Poza tym Austen i siostry Brontë zupełnie nie w moim guście. Mam sporo po mamie, która przeciwnie, bardzo to lubiła, pewnie wyniosę do knihobudki.
OdpowiedzUsuńPogoda jest faktycznie przedziwna, raz 32, raz 14 i tak od tygodni. Planeta płonie czy nowa epoka lodowcowa?
Padalec śmieszny, ale chyba nie byłby szczęśliwy w bloku. Ja mam na takie okazję historię jak moje dzieci zasuszyły/zagłodziły patyczki, więc jest spokój. Choć sama przemyśliwam nad wzięciem kotka.
PatyczAki
UsuńChyba nigdy Austen nie spróbowałam, wystarczą mi filmy 😁 Zdaje się, że mam jedną, z budki przywleczoną. Rozważną.
UsuńJa się właśnie urodziłam pod złą szerokością geograficzną. Tylko klimat umiarkowany by mi odpowiadał, bo i zimno i gorąco źle. No, ale dobrze, naszykowałam sześć sukienek i liczę się z tym, że będę je musiała przepierać, jak się spocę 😂 Ta koleżanka mówi, że będzie chodzić w spodenkach, ale moim zdaniem w sukience chłodniej, bo Cię nic w pasie nie ściska.
Przemyśliwasz, co? 🤣 A co z wyjazdami?
Agata: "PatyczAki"? Kiedyś dostałem ich jajeczka, niebawem się wylęgły i osiągnęły ogromne wymiary, często sobie siedziały na zasłonach, a żywiły się jakąś rośliną, którą specjalnie dla nich hodowałem. U gości wywoływały panikę. Chętnie nabyłbym je ponownie, ale w Kanadzie te egzotyczne są nielegalne, a lokalne rzadkie i małe.
UsuńTak, ja hodowałam w dzieciństwie I jakoś długo żyły, pamiętam, że były szare, jednemu odpadła (?) noga i odrosla zielona. Natomiast córka przyniosłaby w podstawówce mnóstwo malutkich od pani od biologii i zapomnieli ich karmić i dawać pić (ja też zapomniałam, bo bym się zaopiekowała) i zdechły bidoki.
UsuńMoje też były z pracowni biologicznej, przypuszczam więc, że są legalne. No i nie wiedziałam, że duże rosną, może to jakaś inna odmiana?🤔
Małgosiu, raczej już nie jeździmy całą rodziną, więc pewnie nie będzie problemu, ew. jakby był ciekawy świata to można zabierać (miałam kiedyś takiego kota).
UsuńAgata: Moje patyczaki były egzotyczne i były przynajmniej 20 cm długie, a może i 25 cm. Dlatego większość ludzi bała się nawet do nich zbliżyć. Te w Ontario są malutkie, maximum 9 cm.
Usuń=> Agata
UsuńJasne, że nie jeździcie całą rodziną, pokaż mi taką z dorosłymi w sumie dziećmi na wspólnym wyjeździe 😁
Myślę pod kątem długiego życia takiego kota, a Twoje dzieci też się usamodzielnią, tylko patrzeć.
Widzę, jakim ograniczeniem jest kot dla mojego brata. Znaczy - nie rezygnuje z wyjazdów, ale za każdym razem musi znaleźć kogoś, kto u niego zamieszka. Z kotem niewychodzącym pewnie łatwiej, można go upchnąć na czas wyjazdu u znajomych albo co 😉
I dobrze ze sprzeciwilas sie padalcowi. To nie jest stworzenie domowe, lepiej mu na wolnosci, trzymajac w domu corka zrobilaby mu krzywde.
OdpowiedzUsuńW ogóle nie ma takiej opcji 😁
UsuńBy mi było szkoda czasu na taką lekturę-ogryzek. Jak czytać to porządnie, całą powieść.
OdpowiedzUsuńDobrze pamiętam, że tam był pożar i gospodarz stracił wzrok, czy mi się miesza z Rebeką?
Dobrze pamiętasz, ale o czym Ty mówisz, nie wiem, czy żartujesz czy co? Przecież chodzi o lekturkę z angielskiego 🤣 Proponujesz mi przeczytać 500 stron XIX-wiecznej angielszczyzny? 😂
Usuń"Proponujesz mi przeczytać 500 stron XIX-wiecznej angielszczyzny? "
UsuńJak skończysz, to sugeruję przeczytanie "Moby Dick" Melville'a, oczywiście w oryginale. Przyjemnej lektury życzę! 😁
=> Jack
UsuńMusowo 🤣 A potem jeszcze coś się znajdzie...
Proponowałem przeczytanie całości po polsku :D
Usuń=> Dariusz
UsuńAha. Ale to nie pojąłeś konceptu, tak czy siak - nie chodzi przecież o zapoznanie się z dziełem (czy przypomnienie go sobie), ale o ćwiczenie czytania po angielsku 😁
O, właśnie. Mnóstwo ludzi słucha książek, z moim bratem włącznie. Natomiast ja, tak jak Ty, nie nadaję się do tego. Nie umiem słuchać. Po prostu mój mózg automatycznie się wyłącza. Mogę tylko czytać.
OdpowiedzUsuńMnie onegdaj zachwyciły "Wichrowe Wzgórza", ale już niewiele z tego pamiętam.
Też wolę czytać książki niż ich słuchać. Ale jadąc samochodem jest to raczej trudno robić 😁. Również słucham ich podczas gimnastyki, w ten sposób "przeczytałem" ponad 10 książek i rozległych kursów na CD/MP3.
UsuńOtóż to, mózg się wyłącza. Zaczynam błądzić wzrokiem po ścianach i suficie, myśleć o zaciekach i co na obiad 🤣
UsuńCler-gyman - mnie fonetycznie kojarzy się z klerem.
OdpowiedzUsuńWidzę, że dobrze sobie radzisz z angielskimi lekturami.
Życzę miłego czasu z córką.
Masz rację z tym skojarzeniem, Lechu 😁
UsuńJak słucham, co ona tam wyczyniała, to... lepiej byłoby nie wiedzieć 😲 Ale dzielne dziecko, ogarnęła wszystko.
Ja w domu nie potrafię słuchać audiobooków, po operacji oka to były tortury. Ale na przebieżkach się przyzwyczaiłam i nawet lubię, bo nie jest nudno. Chociaż grube książki "czytam" w ten sposób strasznie długo, "Zbrodnię i karę" to ze cztery-pięć miesiecy😆 teraz "Widnokrąg" chyba od maja.
UsuńA na siłowni plenerowej to sobie puszczam hity z lat 80.
Źle się podpięło
UsuńAle pamiętasz cokolwiek przy takim słuchaniu na raty? Znaczy, co było wczoraj? Chociaż, w gruncie rzeczy... tak samo się pamięta (albo nie) co się wczoraj czytało normalnie 😂
Usuń