Bardzo specyficzny styl, który mi nie przypasował, a nawet trochę zmęczył. I teraz się boję, że tom Klapsy i ścinki, który gdzieś tam w drugim rzędzie czeka, a który jest znacznie obszerniejszy, też może być ciężkostrawny, ale z drugiej strony tam są znacznie krótsze formy, bo to Kutza alfabet filmowy, więc może brak miejsca na rozpasane rozpędzanie się 😂
Postacie, którym Kutz poświęcił wspomnienia, znamy, choć zdarzyli się i tacy jak Janusz Sidło, gdzie wie się jedynie, że owszem, był taki, oszczepem rzucał. Z racji niedawnego serialu o lekarce na Śląsku ciekawe było poczytać o generale Ziętku, tak pięknie tam zagranym przez Mariana Dziędziela. Z zainteresowaniem też przeczytałam o Gierku i jego smutnym końcu. Esej o mocowaniu się z Łomnickim - nie nie nie. Generalnie Kutz lubi dać do zrozumienia, że coś wie, ale nie powie.
Bez żalu odnoszę do knihobudki.
Początek:
Koniec:
Wyd. ZNAK, Kraków 2004, 160 stron
Z knihobudki
Przeczytałam 24 września 2026 roku
Na FB wątek Książka, którą krytycy uważają za arcydzieło, a ty ledwo przez nią przebrnąłeś - od razu wiedziałam, że będzie tam Mistrz i Małgorzata i jest, nie zawiedli 🤣 Najlepszy jest komentarz, gdzie czytelniczka dojechała do sceny tańców w Klubie Literatów i oburza się, że jak o tym pisać można, w tym samym czasie miliony ludzi konają w łagrach. Ja prdl. Dalej Tokarczuk, Joyce, Mann, Lalka, Pan Tadeusz, Imię róży, Gombrowicz, Faulkner... Niektórzy albo nie zrozumieli tematu wątku albo twierdzą, że Alchemik jest uważany przez krytyków za arcydzieło 😂 Albo Jeździec miedziany. Dwór cierni i róż - aż poszukałam, czyje to arcydzieło, bo w życiu nie słyszałam tytułu 😂 A to wszystko na profilu Książkowzięci... Znaczy - każdemu podoba się co innego, oczywiście, i ja na przykład póki co przez Faulknera też nie przebrnęłam i nawet jestem w stanie zrozumieć, że komuś się MiM nie podobał (mimo własnego uwielbienia), ale po co w to mieszać Coelho i Kinga 😁
[Najlepszy komentarz: Wolę nie czytać komentarzy, bo dostanę raka mózgu]
A Wy? Przez co nie przebrnęliście do tej pory? Ale wiecie - chodzi o arcydzieło.
A' propos Bułhakowa. Wczoraj przychodzę na Orlen - tam są trzy budki - koło jednej z nich siedzi pan na ławce i studiuje książkę, a obok ma ułożony stos chyba dziesięciu innych. O, myślę z rozpaczą, ubiegł mnie. Ale w budce jest jeszcze sporo innych, dużo z serii Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej i to ładnie zachowanych. Żem wzięła Gałczyńskiego, z myślą, że robiąc kroki będę się uczyć któregoś wiersza na pamięć 😎 Bo to ponoć dobre na ćwiczenie mózgu i pamięci.
[Cztery linijki opanowałam, wybrane na chybił trafił. I to jeszcze mamrotałam w kółko pod nosem, jak jakaś stuknięta 😂
Na dole przed Akademią,
w małe zebrane kupki,
płakały nad biedną Ziemią,
rajcowały miejskie przekupki.]
Ale nie o tym, nie o tym, tylko o Bułhakowa książce również wziętej z tej budki, pod tytułem Uova fatali. Otóż pomyślałam, że fajnie będzie poczytać, jak po włosku wygląda radziecka nomenklatura etc. A tu w domu okazuje się, że ja nawet po polsku Fatalnych jaj nie mam - a przecież były - chyba Ślubny zabrał czy co. Tak że całe szczęście, że wzięłam z budki z ciekawości lingwistycznej 😁 Choć nadal oznacza to, że na polskie tłumaczenie trzeba polować.
Niby taka fanka ze mnie, a proszę. I ze wszystkim tak powierzchownie 🙄 Nawet i z tą Pragą. O, a Czeszka wczoraj pisze, żeby jej przysłać listę tych, co je po czesku mam, bo ona już ma dla mnie następne. A niech ją ręka boska broni!!!
A z niedzielnego spaceru jeszcze takie odkrycie w czyimś ogrodzie. Taki jakby Mitoraj 😀
I głowy wawelskie (bo na murze klubu sportowego Wawel) 😂
Oraz zdjęcie sprzed chwili. Słusznie prawią, że nasze osiedle pełne zieleni. Sałatkę by można zrobić 😁








Co to ja miałem... A! Nawet nie robię podchodów do Ulissesa czy tego drugiego arcydzieła Jamesa Joyce'a. I Dostojewskiego sobie całkiem odpuściłem.
OdpowiedzUsuńZ ogrodu to może tej żeliwnej rzeźby nikt nie wyniesie. Bo czytam co i raz, że z cmentarza rakowickiego metalowe elementy nagrobków grabią ostro.
Ale o co chodzi ze stylem Kutza? Mam jakieś jego wspomnienia i podczytywane we fragmentach wydały mi się całkiem zabawne.