wtorek, 20 października 2026

Aleksandra Czechówna - Dziennik A.D. 1856

To jest kolejna książka z półki z nowościami w bibliotece. Trochę się cykałam, że nie wiem, czy dam radę, bo się przyzwyczaiłam ostatnio do "lekkości", ale nie było to przecież nic ciężkiego - pierwszy rok zapisków młodej panny w połowie XIX wieku w Krakowie. Nieco egzaltowanej w kwestiach patriotycznych, ale taka była atmosfera w inteligenckich czy mieszczańskich domach wówczas, w końcu byliśmy pod zaborami.

Bożena Lesiak-Przybył, która przygotowała wydanie tego tomu, wykonała ogromną pracę, bo z reprodukowanych fragmentów rękopisu powiem Wam, że sądzę, iż nie dałabym rady odczytać 😁 Przy tym opatrzyła cały materiał ogromną ilością przypisów - osoby "siedzące" w cracovianach niektóre z tych przypisów zbędą wzruszeniem ramion, bo przecież wszyscy to wiedzą, ale spora część dotyczy osób lub spraw mało czy wcale nie znanych.

17-letnia Aleksandra Czechówna pisze o: zakupach i szyciu strojów, wizytach u krewnych i znajomych, spacerach po Plantach czy aż do rogatki, drobnych rodzinnych nieporozumieniach, praniu i prasowaniu mankietek, lekturach i wizytach w teatrze, kazaniach w kościele, wycieczce do Ojcowa, problemach służących... i bardzo dużo o śpiewaniu, bowiem ma głos i kochany tata opłaca jej prywatne lekcje śpiewu i muzyki. Podobnie zresztą jak inne lekcje dla niej i jej siostry - Aleksandra zakończyła edukację na pensji, ale do domu przychodzą nauczycielki kontynuując edukację panien. Są też rozważania, jaki to też los ją czeka w przyszłości, względem zamążpójścia oczywiście. Tematy poważne przeplatają się z drobnostkami, jak to w tym wieku.

Całkiem sympatyczna lektura (i och, jak to dobrze, że nie żyłam w tamtych czasach) i jestem ciekawa, czy są choćby minimalne szanse na kolejne tomy. Miałabym tylko uwagi co do oprawy tomu; właściwie nie wiem, czy jest taka, jaka jest intencjonalnie czy też coś tu nie pykło: już przy pożyczaniu - jako pierwszy czytelnik - zwróciłam uwagę pani w bibliotece, że środek jest jakby oderwany z przodu od okładki, pani pooglądała i zdecydowała, że tak miało być; no nie wiem, przy czytaniu i z tyłu się odkleiło... 


 


 

Początek:

Wyd. Archiwum Narodowe w Krakowie 2025, 222 strony

Z biblioteki

Przeczytałam 14 października 2026 roku
 

1 komentarz:

  1. Fantastyczne pamiętniki! Ciekawy jestem, ile zostanie po naszych blogach...

    OdpowiedzUsuń