Z ósmego numeru Ekspresu Reporterów w roku 1978 wybrałam Akcję "Windziarz". Jak wspominałam poprzednim razem, wydawca umieszczał na okładce inne tytuły reportaży od tych w środku, pewnie żeby przyciągnąć czytelników, którzy przyglądali się towarowi wyłożonemu w kiosku Ruchu. Takie bardziej sensacyjne, no bo cóż to w końcu znaczy Podrapać mikrofon - lepiej Spowiedź prezentera TV 😁
Windziarz opowiada o milicyjnym śledztwie w sprawie napadów na kobiety, na podłożu seksualnym (niesprecyzowanym w reportażu, zastanawiające w sumie). Było to w Warszawie w listopadzie 1977 roku. Sprawca działał zawsze w ten sam sposób - wytypowawszy gdzieś w sklepie czy na ulicy samotną kobietę szedł za nią i jeśli mieszkała w bloku, wchodził za nią do windy i grożąc jej żyletką wymuszał uległość. Zabierał biżuterię i gotówkę z torebki, przede wszystkim jednak, jak pisze autor, napad miał tło seksualne. Mężczyzna dokonywał kilku takich napadów dziennie, w krótkich odstępach czasu przemieszczając się między różnymi dzielnicami.
Reporter obficie cytuje akta śledcze, kodeks karny, opinie psychologów i psychiatrów na temat przestępstw seksualnych, ale przede wszystkim relacjonuje bardzo drobiazgowo czynności milicji dzień po dniu, godzina po godzinie. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie, jak szybko przestępca został schwytany (już trzeciego dnia), co oczywiście wymagało udziału bardzo wielu funkcjonariuszy (w akcji brało udział 1500 ludzi), zaangażowanych we wzmożone patrolowanie ulic i przyglądanie się wszystkim mężczyznom pasującym do portretu pamięciowego. Przy okazji - ponoć zawsze tak bywa - trafiło za kratki kilku od dawna poszukiwanych przestępców. Przygotowano plany blokad rejonów miasta, gdzie Windziarz operował - po otrzymaniu meldunku o kolejnym napadzie miano zatrzymać wszelki ruch pojazdów (przemieszczał się prawdopodobnie komunikacją miejską).
Najbardziej pilnowano okolicy Domów Centrum, a zwłaszcza pasażu na zapleczu. Ciekawostka - specjalnie strzeżony był jeden z domów na ul. Kniewskiego: ma on, na jednej z wyższych kondygnacji, połączenie między klatkami. Można wjechać jedną windą, przejść kilkanaście metrów i zjechać drugą. Wykorzystując topografię tego bloku, dokonano wielu poważnych oszustw.
Mimo to Windziarz dokonuje kolejnych napadów. Pierwszego dnia - w sumie czterech. Wieczorem drugiego dnia w Wieczorze z Dziennikiem pokazany zostaje jego portret pamięciowy. Zastanawiano się, czy to zrobić, żeby nie wywołać paniki, ale plotka o "wampirze" i tak już krążyła po mieście. Zaraz pojawiają się pierwsze sygnały, a w czasie trwania całej operacji było ich ponad tysiąc, jednak bez konkretnych rezultatów. Drugi dzień akcji kończy się bilansem 6 napadów.
Dzień trzeci to kolejny napad i zarządzona blokada Saskiej Kępy - i znów porażka. Potem okazało się, że zanim milicja została powiadomiona o napadzie, Windziarz wsiadł do autobusu jadącego do centrum - po drodze widział nadjeżdżające radiowozy.
Popołudnie na zapleczu Domów Centrum. Przechodzą tędy setki ludzi. Za kilka minut ruch będzie jeszcze większy - kończy się seans w "Palladium", grają tam francuską komedię Diabli mnie biorą. Za następne kilkadziesiąt minut wyjdą ludzie z "Relaxu". Dwaj wywiadowcy spostrzegają mężczyznę idącego kilka kroków za kobietą, którą chwilę wcześniej pytał o godzinę. Zatrzymują go w przejściu podziemnym. Bingo!
Podałam te topograficzne szczegóły dla Was, Warszawiacy obecni i byli 😂
Co z tym budynkiem na Kniewskiego? A pasaż na tyłach Domów Centrum to i ja znam, chyba każda kobieta/dziewczyna przyjeżdżająca do stolicy udawała się na zakupy do Hofflandu, nie?
Początek:
Koniec:
Wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1978, strony od 87 do 138
Z własnej półki
Przeczytałam 9 października 2026 roku
Dla wielbicieli mojej pustej ściany 🤣
Oglądam sobie wieczorem serial, gdy widzę kątem oka coś dziwnego na tejże ścianie.
Okno mi przybyło! Za tą ścianą jest łazienka, więc ewentualnie powinno wyglądać inaczej... A to ktoś z bloku naprzeciwko zaparkował samochód i zostawił włączone światła 😂
A w czwartek zebrałam się w sobie i zadzwoniłam do Pana ze Spółdzielni - wierćmy wreszcie! Na to PzS, że zarobiony, może w piątek (czyli dziś, ale to ja z kolei mam lekarza przed południem), ostatecznie w poniedziałek. OK. Przeniosłam mapę, żeby ją przymierzyć do ściany. Tak, stoi oparta o regał w drugim pokoju już prawie miesiąc i nie zauważyłam, że...
Że na tym pleksi jakieś znaczki są przez całą szerokość 🤣 Uwierzycie, że ich nie widziałam? Muszę znowu wszystko rozpakować.
Drugie odkrycie: robię zdjęcia stoliczkowi/kwietniczkowi, żeby go przehandlować (nawet chciałam go dać Jotce, gdy była w Krakowie, ale nie miała czasu na dodatkowy program 😉). Też przeniosłam z drugiego pokoju. Coby zachęcająco wyglądał, stawiam na niego jakieś trzykrotki.
Po czym TADAM myślę - a właściwie po co mam się go pozbywać, skoro może stać koło mapy?
Tak się skończyła chwilowo dekluteryzacja w domu i zagrodzie.
Natomiast dziś rano, przed wyjściem do lekarza, dostałam telefon, że moja budka zdewastowana. Tam w nocy faktycznie nastąpiła dekluteryzacja. Dobrze, że lekarz nie mierzył mi ciśnienia...
Pan Od Warzyw zastał rano rozrzuconą po ziemi zawartość.
Opcje są dwie:
a/ komuś te siedem półek było bardzo potrzebnych, więc sobie pożyczył
b/ kogoś roznosiło po nocy (może właśnie wykopał z trawnika trochę prochów i zażył), więc postanowił coś rozpirzyć
Co do opcji drugiej - miejscowe komando starszych pań przejrzało okoliczne krzaki i nie znalazło tych półek gdzieś porzuconych, więc wracamy do opcji a. A niech mu ręka uschnie, złodziejowi jednemu!
Tak że - chwilowo - nie mamy budki, ale wszystko zdarza się po coś... Tym razem widocznie było po to, żebym nawiązała przyjacielskie stosunki z panem ze Spółdzielni, który obiecał na wszystkie świętości, że jak tylko będzie materiał, to pracownicy przytną go na półki. Znaczy - jak zauważę na wystawce jaką białą płytę meblową czy tam inne półki, to mam natychmiast dzwonić, oni pójdą, zabiorą, przytną. Pan mi pokazał swoje łupy z tejże budki, zakonspirowane w służbowej szafie i pod biurkiem 😂 wśród nich prawdziwy skarb, jak to określił, a mianowicie Jeżdżę samochodem Polski Fiat 126P, bo on takiego posiada 🤣
Odzew na osiedlowym FB był ogromny, a w komentarzach powracający temat monitoringu, który jest tylko w jednym bloku. Kiedyś dostaliśmy do skrzynek jakąś ankietę, ale jako że monitoring = dodatkowa opłata w czynszu, spełzło na niczym.
Poszłyśmy przed chwilą z córką zrobić porządek, powyrzucać stare podręczniki do chemii i religii etc. 😉😏 Jestem ciekawa, czy nawet w tak małej ilości tego, co pozostało, ludzie będą zdolni zrobić bałagan...
W pierwszym momencie ogarnęło mnie takie zniechęcenie, że pomyślałam sobie mam to wszystko w dupie, będę sobie jeździć do tej biblioteczki w galerii i szlus. No właśnie, znowu tam byłam (pod pretekstem cotygodniowego zakupu orzechów do mieszanki emeryckiej, to już wiecie). Przywiozłam sobie dwa kryminały i rozmówki estońskie (nie pytajcie!), ale nie o tym, nie o tym, tylko jak szłam nakładać i ważyć te orzechy, a miałam już w ręce kalendarzyk kieszonkowy taki, to włożyłam go do kieszeni kurtki... i oczywiście o nim zapomniałam. Dopiero w autobusie sięgnęłam do kieszeni po telefon... Auchan jest 2,99 zł w plecy... Gdyby to zapipkało przy wyjściu - ale bym się wstydu najadła...
/tymczasem córka twierdzi, że rzecz nie we wstydzie, tylko grozi w tym wypadku wezwanie policji i mandat czy tam grzywna 500 zł, ponieważ jest to WYKROCZENIE, ewentualnie areszt do 30 dni; serio??? przecież to nie była patelnia w IKEI!/
W poniedziałek rusza po parzystej stronie naszej klatki akcja Wymiana Pionu Kanalizacyjnego. Jakie to cudowne uczucie, że oni, a nie my - że my to już mamy za sobą 🤣 W wyniku przetargu wybrano tańszą firmę, nie tę, która u nas robiła, i jestem bardzo ciekawa, jak im to pójdzie... na pewno już zaoszczędzili na wydruku harmonogramu prac, bo myśmy takowy dostali na zebraniu (każdy swój), a im powieszono jedynie egzemplarz na drzwiach wejściowych 🤣 Za to przed klatką stanęły dziś rano...
Będąc w spółdzielni zapytałam i o to: jeden jest dla pracowników, drugi dla mieszkańców. Ale nie wiem, który dla których, na razie wiszą na obu kłódki 😂
Skoro już stoimy przed blokiem - jest tutaj latarnia, od zawsze ulubione miejsce gołębi. I patrzcie państwo, zawsze się znajdzie jakaś melepeta, która pod tą latarnią zaparkuje 🤣











Ten ekspres reporterów - czytałaś coś "gwiazdy", czyli Jana Kamyczka? Wiesz, że ma grób na cmentarzu podgórskim? byłam, widziałam, zdjęcia zrobiłam, bardzo ją lubiłam.
OdpowiedzUsuń