Więc Wam powiem tak - nie mam pojęcia, jak ONI mogą tak żyć! Oni czyli ci zakonnicy. Rany boskie, przemarzłam do szpiku kości! Ledwo się ruszałam z tego zimna... na pewno było chłodniej niż na dworze (zwanym lokalnie polem). Czterdzieści minut spędzonych nieruchomo w bibliotece zaowocowało nosem czerwonym jak muchomor... a tu jeszcze wychodzę i co się okazuje? Że ten maraton jakiś, co jest dzisiaj w Krakowie i który miał mnie absolutnie NIE dotyczyć, jednak mnie dotyka. Albowiem nic nie jeździ, komunikacja miejska wstrzymana. A tu - poza żądzą gorącej herbaty z malinami - jest jeszcze drobna sprawa toalety... wszak wyszłam z domu o 8.30, a jest już południe... Swoich myśli pod adresem włodarzy miasta - nie powtórzę :)
A teraz siedzę przy biurku, przebrana w piżamę i na nią dres - a z nosa mi kapie i kicham na potęgę. Jak już się uporam z tą notką, wyląduję prosto w łóżku. Ach nie, przecież jeszcze obiad :(
Czy ONI naprawdę muszą się tak umartwiać? Czy też chodzi o oszczędności na opale? Fakt, ogrzać takie grube, wysokie i rozległe mury to chyba trochę kosztuje. Albo ich te habity tak grzeją?
Ale ale - w łóżku wyląduję. Tu płynnie przechodzimy do clou programu czyli Obłomowa.
Albowiem - co się okazało?
OBŁOMOW TO JA.
Nie żadna tam pani Bovary, nie nie. Obłomow.
Słusznie mówiła pewna znajoma po wysłuchaniu paru moich zwierzeń. Przeczytaj Obłomowa, jesteście podobni.
I fakt, mogłabym się zapisać do klubu na Facebooku (gdyby nie moje obłomowowskie lenistwo). Istnieje taki. Jest nas, Obłomowów, więcej.
Powieść kupiłam parę lat temu i wiedziałam, że coś jest na rzeczy :)
Powinna stać koło tej serii, ale tam się już nic nie wciśnie, więc stoi byle gdzie.
Problem jednak w tym, że nie ma mi kto wkładać pończoch, nie mam własnego Zachara.
Ale jednak u mnie jak u Ilii Iljicza:
Życie przemknie jak chwila, a ty byś się położył i zasnął.
Obłomow leży - i ja się kładę. On ma dochody z folwarku, jest pan - a ja muszę chodzić do pracy, więc nie mogę leżeć cały czas, ale gdyby mi pozwolili...
Obłomow ma napisać list, wiecznie odkłada na potem. A ja? Krótki rachunek sumienia... no też zalegam.
U Obłomowa pajęczyny w kątach - ja też nie przejmuję się sprzątaniem.
Obłomowa ciągną do towarzystwa albo na koncert, ale jemu się nie chce, po co ma tam iść, czas tracić (ten czas, który mógłby przeleżeć na kanapie). Mam tak samo.
Obłomow nie czyta gazet:
Jak to? Być skazanym przez całe życie na codzienne zaśmiecanie sobie głowy nowinami z całego świata!
Mnie też to od pewnego czasu już nie interesuje.
Albo nawet taki drobiazg:
Przesiedziawszy wraz z Olgą cały ranek nie mógł nigdy powiedzieć potem, w jakiej była sukni i w jakim kapelusiku.
No przecież ja też jestem kompletnie pozbawiona zmysłu spostrzegawczości!
I też nie chcę być porównywana do innych...
Początek:
Koniec:
Wyd. PIW Warszawa 1959, 540 stron
Seria: BIBLIOTEKA ARCYDZIEŁ - NAJSŁAWNIEJSZE POWIEŚCI ŚWIATA
Tytuł oryginalny: Обломов
Przełożyła: Nadzieja Drucka
Z własnej półki (kupione na allegro 10 września 2009 roku)
Przeczytałam 22 października 2015 roku
NAJNOWSZE NABYTKI
Będzie tego trochę. Październik miesiącem zapychania domu książkami!
Najpierw przybyła Małopolska po włosku - ta, co już ją mam w polskiej wersji, ale we włoskiej się może przydać :)
Tyle przynajmniej, że za darmo :)
Potem odebrałam z Bonito.pl nową Olczak-Ronikier, tę, co to niektórzy (nie będę wytykać palcem) już zdążyli przeczytać,a ja jeszcze nawet dla niej miejsca nie znalazłam - melduję, że półki opróżnione z folderów o Włoszech są już zapełnione...
I w ogóle rozczarowało mnie, że format nie ten sam, co W ogrodzie pamięci.
Potem był taki dzień: w drodze do pracy wstąpiłam kontrolnie do Księgarni Językowej, coby sprawdzić, czy wrócił słownik polsko-czeski. Wrócił... ale kosztuje 189 zł! Myślę sobie, na allegro poszukam, ale dużych nadziei sobie nie robiłam, bo to czeskie wydawnictwo i zapewne raczej nieobecne na polskim rynku, a GKN pewnie bezpośrednio od nich sprowadza. I faktycznie nie ma, ale o tym potem.
Więc tak przeglądam czeską półkę i oto rzucił się na mnie podręcznik kolejny - wydał mi się najfajniejszy z dotychczasowych, więc jak było nie wziąć? No jak?? Wzięłam.
Sakramencko drogi, chciałam zauważyć.
Przyszłam do pracy. Przeglądam to allegro, a tam jest słownik polsko-czeski w 2 tomach, za to w 1 egzemplarzu: 99,90zł. Chwilę pobiłam się z myślami, a potem stwierdziłam: raz się żyje, brać! No ale to dopiero będzie.
Na razie pan z ochrony wręczył mi taką ulotkę:
Idea mi się spodobała. Zawsze chciałam pojechać do Pragi, ale nocny pociąg mnie odstraszał. A tu w dzień, część trasy autokarem, potem w jakowymś tam Bohuminie przesiadka na pociąg, więc i rozrywka jest po drodze, a całość w 6 godzin. Hm... a może by tak? Rozmówiłam się ze Starym, czy będziemy mieli jakichś stażystów w przyszłym roku, żeby mnie zastąpili na tydzień, na przykład w maju (bo wicie rozumicie, ja mam wolne obowiązkowo w sierpniu, a wtedy nigdzie nie jeżdżę, bo za gorąco). Stary zapewnił, że i owszem. No to mnie zaczęło dosłownie rozbierać.
Ale dobra, w międzyczasie listonosz przywlókł paczuszkę:
To wina niejakiego Vatnsberi z Filmwebu, który widząc, że szukam czegoś o Japonii, polecił mi niejakiego Bruczkowskiego. A na allegro był w trójpaku za 18 zet. No to co będę szukać w bibliotekach...
Następnego dnia od rana siedziałam na Bonito. Zanim jeszcze poszłam do pracy, wyczekiwałam wybicia ósmej, żeby móc zadzwonić na infolinię i zamówić nowego Jakubowskiego, który właśnie wyszedł:
Cóż tu ukrywać - to cudo! Już na wstępie rozwiązał mi pewną zagadkę :)
No ale. Ledwie dotarłam do roboty i odwaliłam małe conieco, zasiadłam znów przed otwartą stroną Bonito i wynalazłam kryminał Świetlickiego - oczywiście z akcją w Krakowie. Zadzwoniłam ponownie na infolinię i poprosiłam o dorzucenie do Jakubowskiego. OK.
Siedzę dalej, Praga buzuje, a tu piękny przewodnik:
I jeszcze przewodnik po Kubie, a mój brat właśnie się wybiera, to mu zrobię prezent. Dzwonię TRZECI raz. I obiecuję, że już się odczepię, że zamknę stronę :)
Ale! Bogać tam! Tyle, że już nie dzwoniłam, tylko zakładki sobie porobiłam. Pełno tam reportaży, z Rosji, z Azji. Ja to wszystko chcę. A rabaty - 33%! Zrobiłam plik ze wszystkim, co mnie interesowało i myślę sobie - poślę to braciszkowi, zawsze pyta, co chcę pod choinkę, to masz, brać, wybierać, możesz mi kupić bądź ile.
A tu tymczasem wczoraj co odkrywam? Że te rabaty do tylko do końca października, jakieś tam wietrzenie magazynów :( Aj aj aj. I co teraz? No przecież nie wykupię pół księgarni?
A tu psiapsióła mi pisze, że właśnie dostała maila z booking.com z jakimiś okazjami w Pradze.
Zaglądam ci ja... i po 10 minutach mam już zrobioną rezerwację hotelu na majowy tydzień (ale nie ten na początku).
Yyy.
Wymachuję wydrukiem do Starego, że teraz to już na pewno muszę dostać to wolne. On na to:
- Nie na 100%...
Ja - omdlenie lub prawie.
On:
- Ale na 1000%!
No i co? Ni z gruchy ni z pietruchy JADĘ DO PRAGI!!!!
W piątkowy wieczór rzuciłam się na rekonesans po własnych półkach.
Coś tam się znalazło:
A nawet takie cudne wydawnictwo większego formatu z czarno-białymi zdjęciami:
I wieczór spędziłam w czeskim internecie, szukając tramwajów itd. Taka jestem podekscytowana, że nie macie pojęcia. Faktem jest, że już ładnych parę lat nie wyjeżdżałam, przez ten durny sierpień, więc i moim emocjom nie ma się co dziwić. Córka się tylko upewniła, że ona nie jedzie (a na co mi ten garb, skoro jej nie interesuje zwiedzanie) :)
W TYM TYGODNIU OGLĄDAM
1/ nr 22 z listy TOP 250 portalu IMDB - MATRIX - reż. bracia Wachowscy, USA 1999
Fragment:
Haker komputerowy Neo dowiaduje się od tajemniczych rebeliantów, że świat, w którym żyje, jest tylko obrazem przesyłanym do jego mózgu przez roboty.
7/10
2/ film japoński DZIEŃ DOBRY (Ohayô), reż. Yasujirô Ozu, 1959
Trailer:
Dwóch młodych chłopców pokłóciło się z rodzicami. Chcieli, żeby kupili im telewizor. Kiedy wreszcie zdenerwowani rodzice kazali im się zamknąć, chłopcy postanowili od tej pory nie rozmawiać z nikim. Tymczasem ich sąsiedzi spotykają chłopców. Kiedy nie otrzymują od nich grzecznościowego powitania na dzień dobry (Ohayo). Sąsiedzi dochodzą do wniosku, że ich rodzice się na nich pogniewali. W ten sposób zaczynają się sąsiedzkie nieporozumienia...
8/10
3/ pierwsze dwa odcinku serialu rosyjskiego SZACHMATIST, 2004
Kryminalny. Ale ze Stanisławem Liubszinem, tylko dlatego oglądam.
4/ film polski EWA CHCE SPAĆ, reż. Tadeusz Chmielewski, 1957
Na YT w całości:
Ewa przyjechała do szkoły na dzień przed rozpoczęciem zajęć i nie została wpuszczona przez woźnego do internatu. Dziewczyna błąka się więc przez całą noc po ulicach w poszukiwaniu noclegu.
7/10
5/ film radziecki KILKA DNI Z ŻYCIA OBŁOMOWA (Nieskolko dniej iz żizni I.I.Obłomowa - Несколько дней из жизни И. И. Обломова), reż. Nikita Michałkow, 1979
Część pierwsza:
Część druga:
8/10
6/ film włoski Max e Hélène, reż. Giacomo Battiato, 2015
Zajawka:
Znów wałkują Holocaust.
6/10

































































