Tę Biblioteczkę Poradnika Domowego tak trochę zbierałam, a teraz podmieniam sfatygowane egzemplarze na lepsiejsze, jak się trafią w knihobudce. To nie jest bynajmniej tak, że książeczki się zużyły od wertowania - nie nie nie. Większość książek, które stały na trzech regałach w kuchni, doznała szoku od gotowania 🤣 Ma takie ciemne plamki czy to na grzbietach czy na kartkach od góry. W sumie nie wiem, co to - że tłuszcz osiadał czy co. Teraz im to nie grozi, bo są na zamkniętych, przeszklonych półkach, ale mądry Polak po szkodzie. Czasem sobie mówię, że powinnam wynieść WSZYSTKIE takie z tymi plamkami, ale gdzież ja się na to zdobędę... Już i tak solidnie przetrzebiłam księgozbiór 😉 Ostatnio sprawdziłam w katalogu, jak często występuje słowo WYDANE w sekcji komentarze - 811 razy, ludzie kochani! Tyle książek wyniosłam z domu! Najwięcej w zeszłym roku, gdy sytuacja z miejscem robiła się tragiczna, ale sporo też wyszło w pandemii, gdy robiłam porządki. I końca temu wszystkiemu nie widać, jasny gwint 🙄
No dobra, ponarzekaliśmy, a tu taki ładny dzień, minus dziesięć stopni i słoneczko świeci. Rano wstaję, a tu słońce na dwóch ścianach w "gabinecie" (a okno od południowego zachodu). Okazuje się, że te nowe bloki NOHO, co to chodziłyśmy oglądać mieszkanie dla brata, mają jednak dobre strony - szyby okienne na wyższych piętrach (tam właśnie, gdzie to mieszkanie, przypadek?) odbijają wschodzące słońce DO MNIE 😂 Krótko, bo krótko, ale zawsze.
Matko, wróćmy jednak do kuchni. Skoro dla początkujących, to dla mnie, jasna sprawa, ja się nigdy chyba nie nauczę gotować, mam do tego dwie lewe ręce i ani pół głowy. No, ale próbować trzeba, więc przeczytałam tę pozycję.
Niestety jednak tych sekretów książka zbyt wiele przede mną nie odkryła. Są tu 102 przepisy na przystawki, zupy, mięsa, ryby, warzywa, sosy i desery, ale czy udziec jagnięcy pieczony z rozmarynem to potrawa dla początkujących? Oczywiście nie zabrakło jakże modnych kiedyś potraw z ananasem z puszki 😁 Jest też pizza w dwóch wersjach - na cieście nie drożdżowym cieniutkim, tylko takim, jak na tartę. Byłam ciekawa, jak autorka wybrnie z risottem, ale tu jej się udało, bo nie wygłupiła się z popularnym w PRL-u pomysłem, że dajemy do risotta ugotowany wcześniej ryż, tylko po bożemu każe smażyć surowy, choć i tu zatrzymuje się w pół drogi: zalewa ten podsmażony ryż bulionem czy winem w całości od razu, zamiast dodawać po chochelce 😁
No nic. My tu mamy zaplanowaną zupę cebulową na przyszły tydzień. Bowiem gdy poinformowałam córkę, iż ma raz w tygodniu zrobić obiad, postawiła na zupy (cwaniara, będzie na dwa dni co najmniej). Robiła już brokułową (promocja w Lidlu) i wczoraj pomidorową. Tak że następna ma być ta cebulowa, a ponieważ NIGDY jej nie robiłam ani nie jadłam, to wolę nigdzie już nie szukać i nie sprawdzać, czy to dobry przepis, tylko według niego polecimy. W sensie ja na razie asystuję przy tym gotowaniu. Grzanki z serem myślę, że zrobimy we frajerze?
Przy okazji przy bardzo wielu przepisach autorka każe stawiać garnek na płytce ochronnej. Kojarzy mi się z zamierzchłych czasów, że coś takiego miałam, ale to było dawno. Nie mam i nie będzie gotowania na płytce. To raz, a dwa, że przy smażeniu, zwłaszcza mięsa, poleca nakryć patelnię specjalną siatką, bo tłuszcz popryska kuchnię. I taką siatkę z rączką doskonale pamiętam, że miałam i używałam, zwłaszcza przy francowato strzelającej wątróbce, ale jakież to było tłuste i oślizgłe 🤣
I jeszcze pieczarki każe kroić w płatki, nie w plasterki. Płatki to mi się kojarzą z czymś ultra cienkim. Płatki migdałowe zum Beispiel. Moja mama z kolei nie dzieliła czosnku na ząbki, tylko na pazurki 😁 Każdy ma swoje dziwności.
Zupę krem z selera może też zrobimy, bo taka prościzna, mam nadzieję, że już nie jestem uczulona? Miałam przed laty wstrząs anafilaktyczny po potrawie z selerem, ale byłam wtedy w ciąży, różne się wtedy rzeczy przytrafiają.
Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2003, 95 stron
Seria: BIBLIOTECZKA PORADNIKA DOMOWEGO, nr 7/2003
Z tyłu na okładce są też "Tajemnice smacznych potraw", to by mógł ktoś przynieść do budki 😁 Albo "Ciasta i ciasteczka na ostro".
Z własnej półki
Przeczytałam 17 stycznia 2026 roku
Najnowsze nabytki
W tygodniu żadnych szaleństw, ale w poprzednią niedzielę, gdy napisałam post i wyszłam kontrolnie do budki, zastałam wszystkie półki zapełnione, więc coś tam sobie wybrałam.
Jeśli chodzi o Schulza, to podmianka - miałam jedynie Sklepy cynamonowe, a tu jest też Sanatorium Pod Klepsydrą i inne. Coś z tych moich nabytków znacie, czytaliście?
Urobek filmowy
- czeskie Šakalí léta z 1993 roku, reż. Jan Hrebejk. Kultowy film u nich. Obejrzałam z dvd, pisałam w poprzednim poście.
- amerykańska Sprawa Kramerów, 1979. Obejrzana online z polskimi napisami (nr 1), bo do płytki z filmem w szufladzie pod łóżkiem dalej przecież nie mogę się dostać, póki tam stoi kanapa 😉 9/10, bo powrót sentymentalny. Otóż w liceum będąc i uprawiając bogatą korespondencję po włosku dostałam od jednej z dziewczyn sporo wycinków z kolorowych gazet, traktujących o tym filmie, ówczesnym hicie. Do nas, wiadomo, nowe filmy nie trafiały tak szybko, może pokazano go na Konfrontacjach? W każdym razie znałam wtedy całą fabułę i miałam masę zdjęć, do dziś je pamiętam.
- enerdowskie Podzielone niebo z 1964 roku, obejrzane na Arte.tv O tym pisałam już we wcześniejszym poście, ale dodam, jaka jestem bystra. Skończywszy oglądać film zwróciłam uwagę na napis na dole strony Oglądaj nasze programy na komputerze, smartfonie, tablecie lub Smart TV.
Hm. Ale jak to? To nie muszę podłączać laptopa do telewizora, tylko mogę bezpośrednio? Tak, nie muszę. Tak, mogę 🤣 Wystarczyło ściągnąć ze sklepu i zainstalować na tv aplikację. Pomyśleć, że w grudniu się męczyłam z tymi filmami europejskimi...
Męka polega na tym, że laptop obecnie, gdy biurko jest w moim chwilowym "gabinecie", jest podpięty do przedłużacza przyklejonego pod parapetem okiennym i żeby nie pełzać po podłodze odłączając i przyłączając kabel zasilacza, stawiam laptop na małym stoliczku bliżej telewizora w drugim pokoju (na tyle, na ile sięgnie kabel). Za każdym razem, gdy chcę zatrzymać film czy coś w tym guście, muszę wstawać z kanapy przed telewizorem i podchodzić do stoliczka, w tym czasie już zdążyli bohaterowie wymienić dwa zdania...
- hiszpański Detektywi w spódnicach z 2007 roku, obejrzany online . Trzy kobiety pracują w agencji detektywistycznej odkrywając sekrety, kłamstwa i zdrady dla swoich klientów, doświadczenie każe im niczemu się nie dziwić i niczym nie emocjonować. Nadchodzi jednak chwila, gdy własne prywatne życie zmusza do takich posunięć. Jedyne, co mnie cieszyło, to fakt, że już oglądałam bezpośrednio na telewizorze i mogłam rządzić pilotem 🤣
- tajlandzki Everybody Loves Me When I'm Dead (polski tytuł Nasza droga zmarła) z 2025 roku. Netflixowy, obejrzany online (nie mam Netflixa, ale cieszę się, jak się coś stamtąd pojawia na "mojej" stronie z filmami, bo przynajmniej wiadomo, że będą polskie napisy). Już tytuł zapowiadał głupoty, ale dobrze 😂 Kryminał egzotyczny chciałam obejrzeć. Dwóch banksterów (choć może to złe określenie, bo to szeregowi pracownicy) postanawia wyczyścić uśpione konto jakiejś zmarłej kobiety z 30 milionami (bahtów). Co za pech - okazuje się, że ta kobieta wcześniej ukradła je swemu pracodawcy mafioso, który chce forsę odzyskać. Złodziej okrada złodzieja etc. Wszystko byłoby dobrze, tylko musiała się w to wkraść (znowu złodziejstwo?) w sporych porcjach azjatycka rąbanka...
- rosyjski Szirli-myrli z 1994 roku, więc właściwie nie powinien już się znaleźć w serii Klasyka kina radzieckiego, prawda? No, ale się znalazł, zanabyłam, więc obejrzałam (bo wcześniej nie widziałam). I oto co: jak jest zapisany tytuł filmu? Po angielsku najwyraźniej. Ta seria będzie dla mnie jednym wielkim wkur... najwyraźniej.
Sam film to komedia, farsa właściwie, o trzech braciach-bliźniakach, którzy nie wiedzieli o wzajemnym istnieniu. Na końcu jeszcze objawia się czwarty. Świetna rola Inny Czurikowej jako ciotki-pijaczki, która te dzieci po narodzeniu przez siostrę rozparcelowała po świecie. Szkoda, że przesadzono z długością (143 minuty), bo pod koniec już zaczął nużyć. W oryginale można obejrzeć tu. Co znaczy tytuł? W filmie pada zdanie, że tere-fere, a w booklecie tłumaczą, że nonsens, drobiazg, błahostka.





Patent na zdalny dostęp do laptopa to klawiatura bezprzewodowa. Zwykle jest jeden skrót klawiaturowy, który powoduje zatrzymanie filmu: spacja lub inaczej.
OdpowiedzUsuńBezprzewodówka kosztuje jakieś 100-200 złotych (z myszką). Ja mam tak podłączony komputer na stałe do TV. Nie muszę używać okularów bo duży ekran pozwala na powiększanie literek. Najlepiej nie kupować tanioszki tylko średnią półkę. Czasami za półdarmo klawiatury bezprzewodowe trafiają się w marketach (mam jedną w zapasie za 50 złotych). Jak masz jakiś duży market pod bokiem to się przejdź przy okazji zakupów codziennych. Do myszki podkładka w postaci jakiejś twardej książki/broszury i proszszsz.
Jak ja ci zazdraszczam tych knihobudek w okolicy. U nas jest jedna i w porze zimowej pustoszeje szybko bo najpewniej ludzkość wybiera książki na podpałkę do pieca. Żeby ich jasny melanż trafił! Nie umie jeden z drugą gazety kupić/skombinować, kory z brzozy naszczypać tylko mi książki wybierają. Dziadostwo!
Jak sobie radzisz z zapachem stęchlizny od starych książek?