Wiecie co, ja się po pierwszym zetknięciu z praską Starówką mocno zniechęciłam. Co się dziwić, było sobotnie majowe upalne popołudnie, ja po nieprzespanej nocy i podróży - a tam milion ludzi!
Następnego ranka obudziłam się z migreną i wracającą nieustannie myślą - co ja tu robię! Oczywiście cały misterny plan zawalił się od razu. Ja wiem, że nie powinno się robić planów, ale to silniejsze ode mnie, więc wszystko miałam rozpisane, gdzie i kiedy - przecież nie wiedziałam wtedy jeszcze, że na Pragę zapadnę śmiertelnie - to miał być pierwszy i raczej jedyny raz...
Więc co prawda już tej niedzieli, gdy się wyzbierałam, z migreny wydobyłam i ruszyłam w miasto, wiedziałam, że COŚ SIĘ DZIEJE 😁 ale niechęć do miejsc bardzo turystycznych zakodowała się tak głęboko, że Hrad, proszę państwa, zwiedziłam dopiero za czwartym pobytem w Pradze, a i to raczej tak od niechcenia. Przyleciała wtedy na tydzień Psiapsióła z Daleka, chciała zwiedzać po bożemu, więc zgodziłam się jej tam akurat towarzyszyć. Ale powtarzam - bez wewnętrznego przekonania 😉
Oczywiście teraz, gdy minęły trzy lata i gdy przeczytałam tę książkę, żałuję, że się w to nie wgłębiłam. Ale to jest głupie, takie żale są bez sensu, trzeba patrzeć w przyszłość, prawda? I wierzyć, że ona jeszcze jest przed nami...
Nabyłam to wydawnictwo całkiem niedawno i właściwie też z myślą, że diabli wiedzą, czy do niego zajrzę. No i stały te dwa tomy na podłodze, oparte o regał, bowiem ich wysokość okazała się nieprzystająca do żadnej półki, no taki format. Znaczy do żadnej półki, gdzie stoją czeskie, no bo jednak jakoś to w kupie trzeba mieć...
I jakoś tak sięgnęłam. Okazało się całkiem czytable. Tom pierwszy traktuje o budowie katedry w średniowieczu, a drugi o rozbudowie/dobudowie w wieku XIX i XX. Dałam sobie radę nawet z wyimkami z dawnych kronik, ale nie wiem, czy one po prostu nie zostały tu przełożone na współczesną czeszczyznę i dlatego rozumiałam 😄
W każdym razie rzecz to jest nie naukowa, tylko popularna, więc nie zdołała mnie znudzić i dzielnie dotrwałam do końca. Cały czas mając jednak z tyłu głowy myśli o tym, jaka byłam głupia, że się nie przyjrzałam temu czy owemu, gdy w katedrze byłam... Inna sprawa, że często nie wiedziałabym, co widzę!
Za diabła nie rozumiem, jak ociosywano te kolumny, żeby uzyskać symetrię profilowania oraz jak się uzyskuje ich przekrój... nawet wyciągnęłam jedną książkę o budownictwie/architekturze, ale nic na ten temat nie znalazłam.
Wyd. Správa Pražského hradu, Praha 1994, 80 stron każdy tom
Z własnej półki (kupiona 14 września 2020 za 288 koron (-11%) w Ulubionym Antykwariacie)
Przeczytałam 23 grudnia 2020 roku (tom pierwszy) i 24 grudnia 2020 roku (tom drugi)
NAJNOWSZE NABYTKI
Większość to film czyli książki o czeskich aktorach, reżyserach albo powieści, które zostały sfilmowane. Trzy pragensie, od jednego z nich się zaczęło - Slavné osobnosti v dějinách Prahy 5, miałam tom trzeci, a tu pojawił się pierwszy. Ve stínu pípy czyli W cieniu pipy to oczywiście opowieść o praskich winiarniach i gospodach, a nie żadne eroticoticotico 😅
Na wierzchu paczki znalazłam monetę 1 euro. To już drugi raz pod rząd. Dziewczyna, która mnie obsługuje, nie znajduje jednej z zamówionych książek i w ten sposób zwraca należność. Tyle, że mnie nic po tym - nie jeżdżę przecież nigdzie poza Pragą, więc wolałabym, żeby to były te korony, które zapłaciłam - włożyłabym je do pudełeczka, gdzie zbieram swój skarb wyjazdowy i kiedyś by się przydały. Córka mówi, żebym jej to napisała, a ja się jakoś krępuję...
Dziś rano spadło parę niezdecydowanych płatków śniegu, ale szybko się wycofały na z góry upatrzone pozycje. Więc obrazek sprzed dwóch tygodni, na pociechę. Na pociechę, bo ta obserwacja, czy się nie pojawiają objawy korony, już mnie dość wkurza... a zwłaszcza myślenie o tym, czy wydać czy nie wydać 500 zł na test, w sytuacji, gdy tenże należy mi się jak psu micha, skoro miałam kontakt z zarażonym oraz gdy każdy grosz się liczy, bo nie wiadomo, co przed nami. Umowa kończy mi się za pięć dni i na razie cisza...
Ale jeszcze jedna pociecha. Od wiosny oglądam taki cotygodniowy program o Pradze, który nazywa się Z metropole i który jest na stronie czeskiej TV. Niestety nie ma go na You Tube ani w żadnym innym miejscu, skąd dałoby się go ściągnąć i obejrzeć z projektora 😎 A ja masakrycznie nie lubię oglądać na laptopie. Tymczasem niedawno kupiłam sobie bilet do e-kina, bo był Sputnik i bardzo chciałam zobaczyć jeden film (Drodzy towarzysze, polecam!), to był mój pierwszy raz, no bo, jak wspomniałam, masakrycznie...
No i właśnie wtedy postanowiłam coś z tym zrobić. Co ja się nie nakombinowałam, żeby podłączyć laptop do tego projektora... nic... W końcu (ale to już mi się skończyła ważność biletu, a chciałam obejrzeć po raz drugi w przyzwoitych warunkach) udałam się do Ulubionego Sklepu, gdzie pan mi doradził kabel HDMI (uprzedzając, że do tv, bo projektory są bardziej kapryśne). Kupiłam, gdzieś tam wsadziłam i prawie zapomniałam. Wczoraj jednak zajrzałam do tej szafki i mówię - zobaczymy. I co? I faktycznie, projektor powiedział nie, bowiem jego wejście HDMI jest mniejsze 😐 Ale już podłączenie telewizora to nic innego, jak tylko włożenie wtyczki. Tak więc przynajmniej tyle - mogę oglądać te programy (czy cokolwiek innego online) na trochę większym ekranie niż laptopa, hura hura!
PS. No i udało się upchnąć pod sufitem tę katedrę... wystarczyło zabrać jeden Przekrój. Te Przekroje (jak widać nawet sprzed 3 lat) pozostają nieprzeczytane, ledwie muśnięte wzrokiem po zakupie. To jest chore, ja wiem.



























































