Po Kuchni dla początkujących - Elementarz gotowania. Irenę Gumowską pewnie zna wiele osób z mojej generacji, opublikowała wiele książek z zakresu kuchni i zdrowego żywienia. Ja sama mam jeszcze Czy wiesz, co jesz i Bądź zdrów, smacznego i Te wspaniałe dyniowate. Tyle mówi katalog, ale jeszcze nie spisałam kuchennych półek, więc coś tam może - w czasach knihobudki - przybyło.
Siedem filarów, ale nie ma się co łudzić, że wszystkie sobie dostarczam. Ociężałość umysłu mam na pewno 😉 Trudno, żyje się dalej. Tak naprawdę nie szukam w książkach kulinarnych recepty na to, jak żyć sto lat, tylko prostych przepisów do włączenia do codziennego menu. Prostych i niedrogich, dodam. Generalnie chodzi o to, żebym nie musiała za dużo myśleć co jutro na obiad. Plan jest taki, żeby mieć listę (ach, jak ja uwielbiam listy): takie zupy, takie drugie dania. Zaglądam na listę i wybieram według tego, co jest w domu. I szlus. A od czasu do czasu poszukać czegoś nowego.
Wykorzystałam na razie jeden przepis, na tartę z brokułami, którą podjęłam przyjaciółkę. Smakowała, nawet został jeszcze zabrany kawałek na kolację. Tyle że cebuli nie gotowałam, ino podsmażyłam. Na ten sam obiad dla przyjaciółki podałam zupę-krem z pora i ziemniaków i nie wiem teraz, skąd był przepis, coby powtórzyć 🙄 Kiedy ja wreszcie zacznę być systematyczna i wszystko od razu zapisywać! OD RAZU!
Zadziwił mnie przepis na kotlety z selera. W sensie, że robiło się kiedyś takowe (bez kiełbasy, same plastry selera opanierowane), ale seler się najpierw podgotowało, a nie że surowy się smaży, przecież to nie ma szans?
O zadziwieniu trudno mówić w tym przypadku, tu występuje ogromne zdumienie, szok i niedowierzanie. Spaghetti gotować 30-40 minut 😂
Że nie był to błąd w druku, świadczy inny przepis:
Czy za tych staropolskich czasów komuny sprzedawano makaron spaghetti (jakiegoś rodzimego chowu, że tak powiem), który rzeczywiście wymagał gotowania przez pół godziny? No naprawdę nie rozumiem!
Ale co tam spaghetti, można przecież pizzę polać mlekiem z jajkami 😁
Skoro już jesteśmy przy kuchni włoskiej, zawsze mnie zastanawia taka nomenklatura - skoro już francuskie a' la to Bolonia też powinna być po francusku czyli a' la Bologne. A jak po włosku to alla bolognese, kurde mol! I tak, spaghetti dalej gotujemy 30 minut, żeby pozostało jędrne 🤣
Z porad ogólnych lubię tę, jak ściągnąć skórę z dużej ryby - przywiązać rybę za głowę do haka wbitego w ścianę 😂 Więc wiecie, wiertarka do ręki, hak do ściany i do roboty!
I pamiętajcie o czymś do popicia, żeby się nie zadławić 😂
No dobra, pożartowaliśmy, pośmialiśmy się, ale znajdźmy coś na obiad. Może ta babka naleśnikowa?
Kusi mnie kulebiak. Są dwie wersje: z brukselką i z kapustą, obie będą śmierdzące podczas przygotowywania nadzienia 😂 ale z kapustą więcej roboty, więc chyba wybiorę brukselkę.
Mamy też parę zup z gatunku coś z niczego. O wodziance to słyszałam, a ta ciapraka to przecież jest parzybroda z naszego repertuaru, tylko bez kiełbasy. No i parzybroda jest jednogarnkowa.
W następnych miesiącach pewnie ABC sztuki kulinarnej i Nastolatki gotują 😁
Wyd. Watra, Warszawa 1987, 172 strony
Z własnej półki (kupione 19 listopada 1987 roku za 210 zł)
Przeczytałam 26 lutego 2026 roku















Ta polewka staropolska mi znajoma, babcia chyba gotowała, ale zamiast zsiadłego mleka była maślanka.
OdpowiedzUsuńPamiętam wystąpienia Gumowskiej w telewizji, nie wyglądała jak okaz zdrowia!
jotka
@Jotka - napisałam komentarz i dopiero doczytałam Twój 😉
UsuńTak właśnie ją pamiętam, dość korpolentna, ale chyba też promowała zdrowy styl żywienia, cokolwiek to znaczyło w tamtych czasach 😁
Irena Gumowska miała też program w tv, z tego co pamiętam 😃
OdpowiedzUsuńCo jest nie tak ze słowem "zadławić"? 🤔😁